Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (96/233) > >>

Marduk Draven:
- Zaprawdę wielka jest twoja wina i prawdziwie należy się pokuta. Ale Zartat nie jest bogiem wymagającym pokłonów i leżenia krzyżem. Jest bogiem światła, dobra i sprawiedliwości. Niesie pomoc i ukojenie, rozświetla mroki. Nie chodzi też, abyś rzucił się w wir walki z demonami, czy innymi plugastwami – kapłan wyjaśnił Mirzakowi.- Nieś pomoc tym, którzy tego potrzebują. Upewnij się, czy może aby ktoś spośród twoich przyjaciół nie potrzebuje pomocy i jeśli tak będzie, to pomóż. Powstań więc.


Bękarty i niezrzeszeni opuścili ratusz. Po ulicach przechodziło trochę ludzi, czasami przejeżdżały wozy. Ale z racji tego, że był już wieczór, nie było takiego tłoku. W pobliżu ratusza było dużo różnych kramów, sklepów, a także i tak bardzo poszukiwany kantor.


Armin:
Maurenka jakby na chwilę powróciła do teraźniejszości. Ujrzała przed sobą zmartwioną twarz anielicy. Poczuła też, że jej dłonie splecione są z dłońmi Evening. Delikatnie je ścisnęła chcąc dać do zrozumienia przyjaciółce, że już ją rozpoznaje i pamięta znaczną większość swojej przeszłości, jeśli nie wszystko.
- Kim byli...? - powiedziała do siebie. Spuściła wzrok.
Dobrze wiedziała, kim byli jej napastnicy.
Chcieli się zemścić za poprzednie zabójstwa maurenki. Cóż, życie Kruka nie jest łatwe i przyjemne. Pamiętała to bardzo dokładnie.
Została zaatakowana przez sześciu mężczyzn. Od samego początku siły nie były wyrównane, ale Armin nie zamierzała się poddać. Walczyła z nimi, broniła się, ale bądźmy szczerzy, jedna osoba przeciw sześciu - szanse na wygraną nikłe. Toteż ciemnoskóra została po pewnym czasie klęczała z rękoma wykręconymi do tyłu. Szef bandy pytał ją o sekrety Krwawych Kruków i o dokładne informacje na temat jej ostatniego zleceniodawcy. Praca jak praca, każda niesie ze sobą jakieś ryzyko zawodowe. Wiedziała, że nie może zdradzić swoich kolegów, dlatego milczała co jakiś czas otrzymując ciosy w brzuch czy twarz. Kiedy mężczyźni domyśleli się, że takie postępowanie nie ma najmniejszego sensu postanowili pozbyć się kobiety. Jeden z nich uderzył ją w tył głowy wierząc, że to ją uśmierci. Nie przewidzieli jednak, że to uderzenie spowoduje utratę przytomności, jak i również amnezję.
- To byli jacyś złoczyńcy, typowi bandyci. - zaczęła wymyślać kobieta. Na szczęście, kłamać potrafiła perfekcyjnie. - Chcieli mnie obrabować, chcieli pieniędzy i cenniejszych przedmiotów. Zaczęłam z nimi walczyć, ale nie przypuszczałam, że będzie ich znacznie więcej, przeliczyłam swoje umiejętności. - westchnęła zaciskając pięści. - Kiedy chciałam uciec, poczułam ból, a następnie ogarnęła mnie ciemność. Kiedy się obudziłam, nie miałam przy sobie pieniędzy, broni, ale także wspomnień. - głos jej zadrżał. - Nie pamiętałam nawet jak się nazywam...   

Torstein Lothbrok:
Torstein pomiział swoją splecioną w warkocze brodę, myśląc.
– Nie, być tu to nie byłem – odrzekł Egbertowi.– Ale doświadczenie każe mi zakładać, że takie miejsca są raczej na rynku, w pobliżu ratusza i innych ważniejszych placówek. Hmm... – mruknął w zamyśleniu. – O! Jest! – wskazał na kamieniczkę z szyldem mówiącym oczywiście "kantor". – Chodźmy, to szybciej się z tym uwiniemy i szybciej się będzie można napierdalać z... no kimś złym.

Nawaar:
Król dał zadanie, które wymagało spokojnego podejścia oraz gładkiego języka. Mauren znał się na perswazji, co powinno mu to nieco ułatwić sprawę, dowiedzenia się czegoś na temat lisza i jednostek mu podległych. Ciemnoskóry, przyjął denara, opuszczając natychmiast ratusz. Działo się tutaj za wiele niepotrzebnego włączając to jakieś hipnozy czy inne czary mary. W końcu z zatłoczonego miejsca mógł otęchnąć świeżym powietrzem do tego nie było już tłoczno, robiło się również luźno na ulicach, co skutkowało tym, że wolny spacerek powodował natychmiastowe, odnalezienie kantoru. Nawaar udał się tam natychmiast za dwoma "bękartami", stanął za nimi w kolejce, żeby nie wdawać się w żadne znajomości, musieli wszyscy być incognito, ale najpierw formalność.
- Dobry wieczór. Teraz pozostało cierpliwie, poczekać aż chłopaki zostaną obsłużeni.

0d +1d = 1d

Melkior Tacticus:
Melkior i Ashog też stali w kolejce w kantorze.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej