Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (95/233) > >>

Melkior Tacticus:
Melkior kochał szpiegowanie. Nie no, tak serio to go nienawidził. 100 grzywien to dość by przekupić połowę tanich dziwek z portu w Atusel. Tej gorszej części.
- Obskoczymy wszystkie burdele w mieście. Czego się nie robi dla ojczyzny... Zwrócił się do swoich ludzi. - Podzielimy sie na pary. Ja i Ashog, Emerick i Kazmir, Torstein i Egbert. Wstał od stołu. Zamtuzy najlepiej odwiedzac o tej porze. - Idziemy panowie.

0d+1d=1d

Torstein Lothbrok:
– Dobra, jakiś tam plan to jest – odrzekł, gdy już mniej więcej postanowiono co i jak.
– Chodź Egbert, ale pamiętaj o misji! Cycki przemijają, ale służba królestwu jest wieczna!

517 grzywien i 4 denary + 1 denar =  517 grzywien i 5 denarów

Armin:
Ciemnoskóra posłusznie zabrała swojego denara, po czym schowała go do sakiewki.
Hipnoza wydawała się być dobrym pomysłem, lecz kobieta nie była do końca przekonana. Z jednej strony chciała się dowiedzieć, kim była, kogo znała, co umiała. Z drugiej, bała się swojej przeszłości, ludzie odczuwają strach przed nieznanym, dlatego lęk maurenki był uzasadniony. Jednym z nielicznych wspomnień było to, że nigdy nie ufała magii, starała się zawsze jej unikać. A teraz anielica chciała na niej użyć hipnozy. I nawet nie spytała kobiety o zdanie. Ciemnoskóra czuła, że nie powinna stawiać oporu, to by było zwyczajnie bezcelowe.
Usiadła na krześle podsuniętym przez Evening. Odetchnęła głęboko.
Nagle poczuła się dziwnie, nie umiała opisać tego uczucia. Poczuła, że jej umysł nie miał żadnych granic, że wszystkie jej zakamarki zostały odsłonięte. Fala rozmytych wspomnień zaczęły usilnie atakować jej umysł. Kiedy jednak usłyszała pytanie odnośnie Marcusa, w jej głowie ujrzała kilka wyraźnych obrazów.
- Marcus miał niebieskie oczy, po ojcu. - wyszeptała uśmiechając się do siebie. - Wszędzie go było pełno, nie umiał usiedzieć na miejscu. - uśmiechnęła się jeszcze szerzej. W jej głowie pojawiło się kolejne wspomnienie. - Silion... Na początku się dogadywaliśmy, ale potem... Kłóciliśmy się, nawet nie wiem, kto zaczynał te kłótnie. Sprzeczaliśmy się często, najczęściej o rzeczy błahe. Jednego dnia nie wytrzymałam i wyszłam z domu, szłam przed siebie, ale wtedy... - urwała. Jej oczy stały się zwiększyły swoją objętość, a oddech zatrzymał, a usta zadrżały. - Ktoś mnie zaatakował. Nawet nie wiem, kim byli ci ludzie. Walczyłam, ale było ich zbyt wiele. Wtedy poczułam, że ktoś uderza mnie w głowę, dalej nic, tylko ciemność. - podświadomie złapała się za tył czaszki. W tym momencie maurenka nieznacznie podskoczyła na krześle. - To wtedy straciłam wspomnienia. To był ten moment. - do jej oczu naleciały łzy. - Pamiętałam jedynie, swoje pierwsze wspomnienia - rodzinę, a później wojnę, w której wszyscy zginęli. Od dawna chciałam się na nich zemścić, ale Silion zawsze powtarzał, że zemstą niczego nie wskóram. - westchnęła. - Ale jego wtedy nie było, więc nikt mnie nie mógł zatrzymać. Szukałam oprawców mojej rodziny dosyć długo, ale w końcu udało mi się ich znaleźć. - przymknęła oczy. - Ale kiedy znalazłam ich kryjówkę, okazało się, że nie byłam jedyną osobą, która planowała na nich zemstę. Spóźniłam się. Moje długie i mozolne poszukiwania poszły na marne. - powiedziała przez zęby, zaciskając przy tym pięści. - Potem... - nie mogła powiedzieć, że jako kruk miała odpowiednie szkolenie, aby zostać płatnym zabójcą. Musiała szybko coś wymyślić. - Potem wędrowałam bez celu, nie obchodziło mnie gdzie spałam, gdzie jadłam, z kim rozmawiałam, czy w ogóle żyłam. Miałam tego dosyć... I nadal mam.

0d+1d=1d 

Evening Antarii:
Jedno pytanie - jedno wspomnienie, które pociągnęło za sobą kolejne. Jakby umysł Armin otworzył się na przeszłość, powróciło to, co dawne. Anielica przyklęknęła przed dziewczyną i trzymała ją za ręce. Nie chciała, by maurenka zareagowała zbyt gwałtownie na jakiś fragment historii. Patrzyła w jej ciemne oczy, który zdawał się być w innym świecie, skupione nie na tym, co tu i teraz, ale zatopione w echu przeszłości.
-Ar, wiem że to może być trudne. Powiedziałaś już naprawdę dużo. Teraz skup się na najczarniejszym i najbardziej zamglonym punkcie w swoim umyśle. Po tym gdy zaatakowali cię nieznani sprawcy, co się działo? Ocknęłaś się i...? Pamiętasz kim byli ci ludzie? Co od ciebie chcieli? -być może te informacje pomogą czarnoskórej uporać się z ciężką przeszłością.

Egbert:
-Ma się rozumieć.- Odpowiedział wikingowi, po czym szybko zaczął się zbierać. Wiedział, że jego zadanie jest poważne. Zachowanie kamiennej twarzy przyszło mu jednak z ogromnym trudem. Król Valfden, Dragosani I Antares, właśnie dał mu denara i kazał iść na dziwki. Ta misja zapowiadała się nad wyraz ciekawie. Już po chwili po Bękartach pozostały tylko puste krzesła i niedojedzone kawałki mięsiwa. Grupa najemników ochoczo opuściła ratusz i ruszyła na miasto.
-Szkoda, że mój plan nie miałby szans wypalić. Chętnie wziąłbym udział w jakimś małym oblężeniu.
Wyżalił się Egbert, gdy wraz z towarzyszem znaleźli się już na zewnątrz.
-Byłeś tu już wcześniej, Torstein?
Rudobrody nie przypominał sobie by kiedykolwiek wcześniej był z wikingiem na wspólnej misji, ale kojarzył go z Bastardo. Wydawał się porządnym gościem. Swój człowiek, jak to mówią. Jeśli odwiedził już kiedyś Zartykan, no na pewno wiedział którędy do najbliższego burdelu.

0d + 1d = 1d

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej