Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Dragosani:
Drago spojrzał na dziewczynę.
- Pamiętam - odparł. - I rzeczywiście dobrze to ona nie wygląda. Może nie podołać tak delikatnemu zadaniu. Dobra, Eve, weź tego denara i idź z nią do gospody. Kup jej jedzenie, wynajmij pokój. Pomóż jej, jeśli zdołasz. Jesteś kobieta i jej przyjaciółką. Masz ku temu największe szanse.
Mirzak aep Rothgar:
- Za narzyganie po pijaku do chrzcielnicy w kaplicy w Bogdańcu. I za niesubordynację. Powiedzmy że kompletnie zlekceważyłem zakaz picia na służbie, czym naraziłem na pośmiewisko siebie i towarzyszy z Bękartów Rashera.
Armin:
W jednej chwili maurenka została zmiażdżona w uścisku anielicy, a w drugiej stała tuż przed wampirem. Co ją zdziwiło jeszcze bardziej, to fakt, że poczuła, że on również jest jej znany. Bynajmniej nie dlatego, że jest królem.
Ciemnoskóra patrzyła raz na kobietę, raz na mężczyznę. Nie wiedziała, czy się przywitać, powiedzieć cokolwiek, ale jeśli powiedzieć to co dokładnie. Z ich wypowiedzi wynikało, że znała obu swoich współrozmówców. I też to, że faktycznie była w związku z krasnoludem, którego jakiś czas temu usiłowała zabić i najwidoczniej mieli też dziecko. Jej przeszłość wydawała się dosyć skomplikowana.
- Armin... - wyszeptała spoglądając w bliżej nieokreślony punkt. Tak dawno nie używała tego imienia. Stało się dla niej obce, zimne, nic nieznaczące. - Ja was znam... - powiedziała do siebie.
Evening Antarii:
-No tak! Pewnie, że nas znasz. Mieszkałaś w stolicy, znałyśmy się dość dobrze. Twój eee.... chłopak Silion był kowalem. Marcus był mały gdy odeszłaś. Biedna... - anielica czule pogłaskała ciemnoskórą po włosach. -Musiałaś wiele przejść. I uderzyć się mocno w głowę. Schowaj denara do sakiewki. Najpierw spróbuję cię zahipnotyzować. Może coś sobie przypomnisz. Usiądź i nie bój się- Eve podsunęła Armin krzesło, a gdy dziewczyna usiadła, Antarii przy pomocy boskiej mocy i siły umysłu rzuciła na nią zaklęcie. -Uosh izaar!- wypowiedziała inkantację hipnozy. Nie wiedziała czy to pomoże, ale pewnie nie zaszkodzi. W jednej chwili umysł Armin opanowała dziwna moc. Teraz powinna teoretycznie powiedzieć wszystko, o co Evening ją zapyta. Być może wspomnienia nie zniknęły, tylko są schowane głęboko w podświadomości Ar.
-A więc. Pamiętasz swojego synka Marcusa? - to było pytanie na początek. O wydaniu dziecka na świat ciężko zapomnieć.
// Hipnoza
Marduk Draven:
– Pióro, kałamarz i papier i pieczęć. Już – rozkazał jakiemuś słudze burmistrza. Ten zniknął w którymś z pokoi i wrócił po paru chwilach, ledwo trzymając na raz kałamarz, pieczęć i pióro, oraz kawałek papieru. Przekazał go marszałkowi koronnemu, a ten zrobił sobie miejsce, odsuwając talerz i kielich. Zaczął pisać. Szybko, jakby już miał w głowie treść. Podpisał papier, a następnie przypieczętował. Wręczył list Evening. – Eve, pokaż ten papier w którejkolwiek gospodzie. Nakazuje on udzielenie noclegu, jadła, picia oraz jakiejkolwiek pomocy nieodpłatnie. Ma mój podpis, oraz pieczęć. Właściciel gospody powinien mieć wystarczająco rozumu w głowie, aby postąpić zgodnie zapisanymi zaleceniami
//Eve otrzymuje:
Nazwa: list z poleceniami marszałka
Opis: list ten zawiera rozkazy dla któregokolwiek gospodarza, aby z rozkazu marszałka koronnego, a przy tym pana tych ziem, udzielił noclegu i jakiejkolwiek wymaganej przez posiadającego te pismo usługi nieodpłatnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej