Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (86/233) > >>

Marduk Draven:
- Tak. Zaraz tam pójdziemy- odrzekł Melkiorowi.- Za tym jak i za naszą podróżą stoi ten sam typ- odrzekł Patricii.

Patty:
- Pamiętam to dobrze. Odpowiedzialny był za to arcylisz, prawda? Spotkałam jednego z jego pomiotów. Odrąbałam mu łeb - Patty uśmiechnęła się do wspomnień - Wpadłeś na trop tego... Quarthona? Dobrze to wymawiam? Jeśli tak to idę oczywiście z wami.

Marduk Draven:
– Pomówimy o tym przy kolacji. Za dużo niepewnych uszu na ulicy – odrzekł, rozglądając się nie pewnie.
Następnie zaś drużynę poprowadzono do stajni, gdzie zostawiono konie i wozy. Po tym kompania została doprowadzona do wystawnego, pięknie zbudowanego ratusza. Wyszedł z niego mężczyzna w średnim wieku, z lekkim zarostem i aparycją żołnierza. Przedstawił się jako Adam Longland, burmistrz miasta. Wraz z nim kompanię przywitała także niezwykle śliczna elfka ubrana w wypolerowaną zbroję płytową i karmazynową szatą narzuconą na nią. Znad ramienia kobiety wystawała rękojeść długiego miecza. Ona z kolei przedstawiła się jako Aria, dowódczyni oddziału bractwa stacjonującego w mieście i opiekującego się katedrą. Marduk znał obie postaci, był przełożonym obojga. Po uprzejmościach gości zaproszono do ratusza, gdzie czekał elegancko zastawiony, długi stół. Dragosaniego postawiono na honorowym miejscu, członków Bractwai i rady królewskiej najbliżej, dalej Nawaara i kompanię Tacticusa. Podano pyszne mięsiwa, sałatki, wina, piwa i desery.
Marduk zaś przystąpił do objaśnienia szczegółów wizyty swym podwładnym, jak i opowiedział co i jak Patty.
– Dużo ludzi zaczęło ginąć, a dodatkowo doszły do mnie raporty z nich, jak i z relacji z Bogdańca dowiedzieliśmy się, że myśleli, iż w Bogdańcu przechowywana jest jakaś tajna broń. Z kolei w pobliżu Zartykanu mają przechowywać a i wydobywać czerwoną rudę. Zajęli dawny klasztor w gminie Gear, który otacza ta dziwna mgła. Zanim jednak wybierzemy się na poszukiwania serca demona, sprawdzimy ten skład rudy – skończył objaśniać i napił się wina.
- Wyślę patrole, panie, jeszcze dziś a nawet i zaraz jeśli taki rozkaz! – zapewnił burmistrz.
– Możesz też oczywiście liczyć na mój jak i każdego obecnego tu rycerza Bractwa. – dodała Aria.
– Patrole wyślijcie równo ze świtem, nie ma co patrolować po zmroku. Rano też wyruszymy na patrol w kilku grupach. – Marduk popatrzył po kompanii.– Pytania? Zalecenia?

Melkior Tacticus:
- Jedno, mamy nie tak daleko bo w Omas oddział Srebrnej Ręki. Kompanię do walki z wynaturzeniami, 50 świetnie wyszkolonych ludzi. Mogliby się przydać do późniejszego ataku na klasztor. Popił też wina,tak elegancko. Byli na bankiecie nie w wioskowej gospodzie. - Mamy też tam 150 najemników z II Komturii, plus siły Kazmira z Zamku Omas i Torsteina z Mergonheim. Jeśli chcesz możemy posłać po posiłki. A, i gdzie jest Mirzak?

Nawaar:
Cierpliwość okazała się zbawienna, gdyż wkrótce pod opiekę tutejszych mieszkańców, poszły konie. Im też od życia się coś należało. Nawaarowi już się znudziła monotonna jazda, która nieco rozbolała jego kości. Ciemnoskóry ruszył za innymi dostojnikami, bo tu odgrywał małą rolę w tym wszystkim. Marduk zaprowadził wszystkich pod ratusz równie bogaty co katedra. Teraz dopiero można było ocenić różnice w majętności poszczególnych miejsc. Pierwsza miejscowość zdecydowanie biedniejsza biłaby tutaj kontrastem, że szok. W każdym razie zostali wszyscy przywitani, przez burmistrza oraz gwardię rycerską pilnującą tego miejsca z ramienia Bractwa Świtu. Kobieta wyglądała na sprawdzoną w boju, ale i kobiecego uroku jej nie brakowało, ale nie umywała się ona do pani kanclerz obecnej tutaj w pełnej krasie, także po kolejnych przywitaniach, weszli do środka, gdzie Nawaar ściągnął czapkę jak wypadało, a że bywał już w różnych pałacach to przepych go nie interesował. Wielka sala do, której zostali wpuszczeni wypełniona była po brzegi. Króla i jego oficjeli przyjęli jak zawsze ze wszelkimi honorami, usadowiając ich na przedzie. Mniej znaczących członków kompani z tyłu, gdzie nie musieli się obchodzić aż tak z manierami, lecz wypadło jakoś się zachować. Mauren jako były książę jadł zgodnie z zasadami, powoli i koniecznie musiał wszystkiego spróbować, żeby nie obrazić gospodarza, także jak rozmowy trwały a wszyscy się najedli, można było zadać pytania.
Nawaar uniósł swą dłoń, żeby mógł zostać zauważony i rzekł, po elfie. - Jaki będzie podział sił w tych patrolach? I należałoby wyznaczyć dowódców poszczególnych grup, a potem dostosować taktykę co do ekwipunku każdego z nas oraz umiejętności, żebyśmy wyszli z tego cało i sami sobie krzywd nie zrobili. Zasugerował ciemnoskóry, po czym usiadł na swe miejsce.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej