Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Evening Antarii:
-A znacie taką grę "zgadnij na co patrzę?"
Marduk Draven:
- A może będziemy liczyć drzewa? Jedno, dwa, trzy... dużo - rzucił sarkastycznie.
Dragosani:
- "Zgadnij na co patrzę?" - zapytał wampir. - Nie znam. Pewne jakiś wymysł młodzieży. Za moich czasów popularna byłą gra "Rzut niziołkiem". Ale to raczej na festyny jakieś... Chociaż w podróży tez wykonalna. Ale Marduk... Daleko jeszcze?
Melkior Tacticus:
- Zawsze możemy porzucać krasnoludem, mamy dwa aż.
Egbert:
Egbert, rozrywkowy jak zawsze, bez słowa jechał na wozie podskakując za każdym razem gdy wehikuł napotkał na trakcie jakąś nierówność. Z kamienną twarzą najemnik obserwował okolicę wypatrując zagrożenia. Byli teraz na ziemiach nękanych przez nieumarłego nekromantę, więc niebezpieczeństw było więcej niż w okolicach stolicy. Przynajmniej w teorii. Póki co lisz nie dawał znaku (nie)życia. Prawdopodobnie, zwyczajem sobie podobnych wynaturzeń, potwór siedział teraz w swojej kryjówce i obmyślał jakiś podstępny plan wymierzony w drużynę paladyna. Magowie, zwłaszcza ci mroczni, znani byli ze swojej przebiegłości i umiłowania intryg. A może było tak tylko w legendach i bajkach dla dzieci? Bękart nie miał pojęcia. Był jednak pewien, że po zakończeniu tej wyprawy sam będzie miał kilka niezłych historii o liszach do opowiedzenia. O ile uda mu się dotrwać do finału.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej