Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (66/233) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- A pierdolcie sie. Będziemy jeszcze żałować tej umowy. Machnął ręką i polazł w stronę kaplicy. Mając w dupie przełożonego.

Torstein Lothbrok:
Torstein pokazał Kazmirowi krasnoludzkiego wała i splunął za nim.
– Ja pierdole, co za krasnale – mruknął. – To co, idziemy tam, czy jeszcze żreć, komandir?

Melkior Tacticus:
- Nie moge ostatnio z nim wyrobić, jedyne co robi to marudzi i pije. Chyba przeniose drugą komturie i dam tobie. Jego wyślemy na długi rejs do Isgharu i z powrotem. I to na jego handlowcu, coby za szybko nie wrócił. Choć do środka.

Kazmir MacBrewmann:
Kazmir miał wszystko i wszystkich głęboko w dupie, szczególnie po zobaczeniu mordy Meritha. Wiele gówna działo się z jego winy, dobrze wiedział kto udupił Yarpena tak by ten musiał wyjechać z wyspy, tyle że on teraz musi go wytropić. Czuł że komandor wyśle jego. Chciał prysnąć. Ale ten idiota Mirzak zginie bez niego. A on potrzebuje sternika na Betsy któremu ufa. Szedł wściekły na świat do kaplicy. Ale wiedział, czy też był pewien. Ta wyprawa ma przejebane jak będą się z każdym pojedynkować.

Marduk Draven:
Krótko po aferze pod karczmą, Marduk nakazał wyjście do kaplicy. Dopił swój kufel miodu, zabrał miecz na plecy, wstał do stołu. Zostawił karczmarzowi 100 grzywien, po czym opuścił karczmę. Wieczorem wieś wydawała się martwa, opuszczona. Absolutnie nikt nie błąkał się po ulicach, a każde okno było zasłonięte. Gdyby nie kilka latarni, pewnie panowałaby całkowita ciemność. Marszałek koronny poprowadził kompanię przez główną i jedyną ulicę wsi do drugiej, po ratuszu pod względem rozmiarów budowli. Była ona wystawna, zbudowana z szarego kamienia. Na drodze do środka stały solidne, drewniane wrota, które paladyn otworzył. Wszedł pierwszy, pobrzmiewając stalową zbroją w niemalże pustej kaplicy. Prócz nich był w niej jeszcze tylko rycerz, oraz kapłan. Marduk klęknął przed figurą Zartata i ołtarzem, uginając także kark. Po chwili wstał.
Wewnątrz płonęła mnogość świec na żyrandolach i kilka pochodni, oświetlając kaplicę, tak jak Zartat robi to ze swoimi sługami.
– Dajcie po jednej, wybranej broni pod ołtarz, najlepiej najlepszej, jaką dysponujecie, po czym zajmijcie miejsca w ławach – polecił drużynie. Sam wyciągnął, z metalicznym sykiem, swój półtorak, po czy ułożył go u stóp ołtarza.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej