Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (65/233) > >>

Melkior Tacticus:
- Tyle że stawki nie ma Kazmir, da tyle ile uzna plus łupy. Coś czuje że z tego będą raczej tylko łupy. A pomysł ze Srebrnymi zły nie jest. Garnizony też. Tylko wątpie by się zgodził. Choć wolałbym by nasi nie ginęli bo Bractwo nie dopilnowało sekty lisza.

Torstein Lothbrok:
– Za ostro chłopa oceniacie. Gość jest uczciwy, więc zapłaci każdemu za tyle za ile pomógł – odrzekł.– Wiadomo, że taki Mirzak, który tylko narzeka, żre i śpi na dużo nie ma co liczyć. Ale ten czarny, czy taki Kazik już więcej zrobili, to jest zarobili. No. A poza tym, nie ma co się o mnie martwić. Ja walczę przede wszystkim dla walki, chwały i posłuchu pośród bogów. Pieniądze mają trzecie, po bękartach miejsce.

Marduk Draven:
Dochodził wieczór.
– Pomijam absurdalne wyobrażenie o złożach rudy. Raporty mówiły o gotowych wyrobach – rzucił. – Ale dyskusja z krasnoludem, to jak szachy z gołębiem. Ptak rozrzuci figury, nasra na planszę i uzna, że wygrał. Ściemnia się, dojedzcie, dopijcie i idziemy do kaplicy.

Melkior Tacticus:
- Chyba Kazmir, ja mam dość forsy na komfortowe życie. Nie wspominając o okręcie który jest żyłą złota. Wiem Torstein że ty to za Zartat zapłać robisz, byle by bitka była. Kazmir, zluzuj. Dyskusja z tobą, to czasem jak szachy z gołębiem. Ptak rozrzuci figury, nasra na planszę i uzna, że wygrał. Nie podoba się, bierz Mirzaka i spadaj, bo on tylko żre i chla a gówno robi. Zostawiłem ci Bastardo a zrobiłeś tam chlew.

Nawaar:
Nawaar pozostał bierny na razie. Początkowe i górnolotne założenia zostały na razie, schowane do szuflady. Metoda małych kroczków ma jakiś sens, lecz do czasu. Za mało "wyjątkowych" towarzyszy jest w konfraterii, żeby móc odbić to schowane gdzieś serce, bo po wcześniejszych rozmowach sprawa wygląda na nieźle zawiłą i trudną do zrealizowania. Wszystko będzie zależeć od zgrania i wytrzymałości psychicznej drużyny, gdzie większość składa się ze zwykłych osobników, po między tym wszystkim jest ciemnoskóry, który stoi nad szczeblami płotu, bo nawet on sam nie wie, w którą stronę się uda i jakie będą tego konsekwencje. Dlatego wpadł na pomysł, żeby nie przejmować się na razie, a żyć z dnia na dzień. Obecny wkrótce się skończy i nastanie drugi tak będzie dla niego najlepiej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej