Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (64/233) > >>

Dragosani:
- To tylko częściowo prawda - odparł Drago na słowa Melkiora. - To co opisujesz, jest zabezpieczeniami serca, najważniejszego skarbu lisza. Lisze, czy też arcylisze, jako potężni użytkownicy magii chronią swój najcenniejszy skarb najlepiej jak tylko potrafią. To ich gwarancja nieśmiertelności, więc nie szczędzą na to środków. To co opisałeś, to tylko jeden ze sposobów. Bardzo skuteczny, to fakt. I jest bardzo prawdopodobnym, iż nasz przeciwnik używa właśnie tego sposobu. Ale może też używać czegoś innego. Może nawet trzymać serce w kieszeni, ale wątpię aby był tak głupi. Chodzi mi o to, że sposób zabezpieczenia serca jest indywidualny dla lisza. Tak czy inaczej, musimy wiedzieć gdzie ów serce się znajduje i co je chroni. To jest absolutny priorytet w naszej walce.

Marduk Draven:
- Tak. Zapomnijcie na razie, że trzeba się będzie z nim mierzyć. Najpierw lokalizacja i odnalezienie serca. Małymi kroczkami - zgodził się z wampirem. - Wieczorem konsekrujemy broń. Po jednej sztuce od każdego. Wyruszymy z rana.

Melkior Tacticus:
Melkior wysłuchał Króla, miał rację był w końcu efektem zabaw Isentora w doktora Mengele. Na samą myśl o potencjalnym wyglądzie procesu mutacji go zemdliło. Cieszył się że go znał. - Idę się przewietrzyć. Wstał od ławy, dopił miodu i wyszedł. Na zewnątrz czekał Kazmir pykając fajkę.
- Co jest?

Torstein Lothbrok:
– Szczać mi się kurwa chce – rzucił wiking, przysłuchując się rozmową. Dopił kufel miodu, otarł brodę, wstał i wyszedł za Melkiorem i Kazmirem. Tak naprawdę nie chciało mi się lać, ale nikt nie musiał wiedzieć. – No? – spytał zebranych.

Kazmir MacBrewmann:
Mówił trzynając fajkę w zębach. - Marduke sie, kurwa, nie wypłaci. Ryzyko jest duże, my to tam chuj. Ale nasi szeregowi... no oni mają koszule i patyki. Marduke musi podwoić stawke Melkior. Po za tym, myśle o kopnięciu się po Srebrną Rękę. Stacjonują teraz w Omas, a to kawałek stąd na północ. Ogólnie to wkurwia mnie brak większego planu, danych wywiadu... Aż się zasapał. - Srebrni walczyli z Dzikimi w Revar. Mają sprzęt na pomioty. Po trzecie, tu kurwa trza armii. Po za naszymy komandosami powinniśmy zaproponować nasze garnizony. Nie chciałem o tym gadać przy nich -wskazał karczmę - Bo Jego Potworność i Marduk "Honorowy Pojedyne" Draven pomyślą że jesteśmy o prostu zachłanni, albo tchórzymy. Ja kutwa nie cykoruje. Tylko troszcze się o naszych ludzi i ich konta bankowe.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej