Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (229/233) > >>

Marduk Draven:
Zbiórcze ataki poskutkowały. Tornado pożogi Patricii zadało potworne rany bestii, która zaryczała tak głośno, że aż cała jaskinia się zatrzęsła. Chlaśnięcie miecza Emericka także poskutkowało. Bękart zauważył jednak, że ogon bestii zbliża się w jego stronę. Do zabawy dołączył Dragosani, któremu udało się pozbawić bestię jednej z nóg, oraz drugie tornado pożogi, należące do Dravena, który wpierw zbliżył się, aby atak nie wytracił mocy. Uderzył w łańcuch kuli, odcinając go. Wir metalu jednak się nie zatrzymał, a zamiast tego przeciął drugie kolano bestii. Bestia upadłą głucho, wciąż jednak zaciekle się broniąc, próbowała potrzymać swą masę na dolnej parze dłoni i strzelała ogonem jak biczem.

Patty:
Widząc jak bestia pada Patty przemieściła się na jego kark i zaczęła raz za razem ciąć przez łeb mutanta, próbując się przebić przez twardy pancerz i porąbać co wrażliwsze części, jeśli ten potwór jakiekolwiek miał. Gdy poczuła już że naruszyła skorupę na głowie stanęła pewniej i potężnym sztychem wbiła miecz w czubek łba, a następnie naparła na rękojeść całym ciałem, chcąc przebić mózg.

Nawaar:
Maurenowi udało się wyturlać z sytuacji. Do tego anielica odepchnęła go telekinezą, dodając rozpędu a sama również, zdążyła uciec. Trzeba będzie jej solidnie podziękować, bo rzadko się zdarza, by ktoś narażał swe życie za obcego. W międzyczasie walka nadal trwała. Wszyscy rzucili się na stwora z mieczami i czym mięli pod ręką. Stwór był na wykończeniu, ale dla pewności Nawaar postanowił, załadować jeszcze kuszę. W głowie mu trochę szumiało dlatego, robił to nieco opornie wkrótce powinien trafić bełtem w ten cholerny rowek.

Zaidaan:
Cięcie poskutkowało i widocznie zabolało potwora. Niestety potwór zamierzał się odwdzięczyć. Emerick nie mając pojęcia co zrobić schował się za puklerzem z nadzieją, że przeżyje, był gotowy na mocne uderzenie, ale... Do żadnego uderzenia nie doszło. Emerick wychylił głowę znad tarczy i rozejrzał się. Okazało się że Patty i Król sprowadzili bestie do parteru pozbawiając go kończyn. Bękart szybko wycofał się od zasięgu ogona i próbował pomóc anielicy odrąbać łeb.

Evening Antarii:
Evening znów wykonała przemieszczenie. W przypadku potwora dysponującego tyloma śmiercionośnymi broniami, takie działanie było niezbędne. Nie chciała nowych obrażeń. Ciało Evening zmaterializowała się z boku potwora, gdzie ogon nie sięgał. Mimo wszystko Eve spróbowała go powstrzymać. Zgromadziła w sobie boską moc. Gdy było jej wystarczająco dużo, wypowiedziała inkantację -Izeshar!- i wycelowała w miejscu, gdzie ogon łączy się z grzbietem. Jego ciało i pancerz uległy stopieniu, ale to nie wystarczyło. Anielica ponownie sięgnęła po pomoc Zartata. Z jej ust znów dało się słyszeć słowo -Izeshar!- i druga kula powstała na jej dłoni leciała w kierunku ogona Styksa. Posłała pocisk w to samo miejsce, które przed chwilą zostało już nadpalone. Ta kula przepaliła kości i wykonując kolejne machnięcie - ogon bestii odpadł, nie mogąc już zagrozić.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej