Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Zaidaan:
Widocznie tak bardzo nikomu swąd spalonego ciała nie przeszkadzał, pewnie już i tak zmysł węchu został wystarczająco zaburzony przez obecne już tutaj zapachy. Emerick standardowo załadował kuszę i spojrzał jak Marduke znajduje tajne przejście. Przyłożył kuszę do barku i ruszył schodami celując przed siebie, by odstrzelić napotkanego przeciwnika.
Armin:
Maurenka schowała nóż oraz sztylet, wcześniej wycierając je o ubranie przeciwnika. Katanę jednak postanowiła trzymać w dłoniach, na wypadek ponownego ataku dziwnych, zmutowanych potworów. Ogarnęła włosy opadające na boki dłonią gdzieniegdzie ubrudzoną krwią przeciwników i także skierowała się w stronę schodów.
Evening Antarii:
Anielica sięgnęła po swoją tarczę i zasłoniła się nią. Bała się tego, że coś może ich zaatakować z zaskoczenia, a ona chciała uniknąć ran mimo tego, że goiły się szybko. Gdyby doznała jednak poważniejszych obrażeń - musiałaby poddać się nastawianiu kości czy szyciu głębokich uszkodzeń skóry i tkanek. Oczywiście od razu po powrocie do stolicy zamówi dobrą zbroję. Teraz musiała chronić się tarczą. Antarii ostrożnie zaczęła podążać schodami w dół. Musieli polegać na słuchu wampira. Ona mogła jedynie dostrzec jakieś cienie, czy usłyszeć kroki niedalekich wrogów.
Egbert:
Egbert nie był pewien, czy rozdzielenie się było dobrym pomysłem. W opowieściach to nigdy nie kończy się dobrze. Nie mniej jednak, nie skomentował zachowania Marduka. To on tutaj dowodził. Przynajmniej tak to wyglądało do tej pory, bo teraz paladyn zniknął w jakimś bocznym przejściu wcześniej przekazując pałeczkę wampirowi. Rudobrody przetarł oczy. Smród unoszący się w tunelu drażnił jego zmysły i denerwował go. Było to o tyle dziwne, że najemnik zwykle nic sobie nie robił z zapachu krwi i gówna. Zdążył już do tego przywyknąć. Tutaj musiało chodzić o coś innego. To panująca w podziemiach atmosfera wywoływała u niego ten dziwny niepokój.
-Jeśli znajdziemy tutaj jego serce, to lisz zginie? Czy i tak trzeba będzie później walczyć z samym magiem?
Melkior Tacticus:
- Jestem na 90% pewien że zginie. Ale ekspertem nie jestem. Fakt, nie był. Czytał tylko grimmuar ojca, a i to tylko pobierznie bo większość stary dziad pisał cholernym szyfrem. Zasrany paranoik.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej