Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (203/233) > >>

Evening Antarii:
-Trudno będzie nam walczyć w zamkniętej przestrzeni- zauważyła Eve po skończonej walce. Szybko to poszło. Ona sama, widząc jak Patty i Drago wpadli w szał zabijania, nie wtrącała się. Pilnowała tylko, aby nikt nie uciekł. Żaden z wrogów nie miał jednak większych szans. Nawet mag okazał się bezbronny. Knebel uniemożliwił mu rzucenie jakiegokolwiek zaklęcia. Tym razem Evening nie pobrudziła sobie broni. Nacieszyła za to oko akrobacjami wampira i anielicy. Sama przyjemność oglądać profesjonalistów w akcji. -Jaki mamy teraz plan? .
Eve doskonale czuła się na polu bitwy, otwartej przestrzeni, gdzie nie ograniczał jej żaden strop, mogła wzlecieć wysoko tylko po to, by spaść na wrogów z ogromną siłą i w promieniu kilku metrów siać spustoszenie. Jaskinia to wymagające wielu umiejętności, sprytu i zręczności otoczenie. Jest też mało miejsca na uniki. Oby ta cała akcja się udała...

Armin:
Ciemnoskóra, gdy tylko zobaczyła swoje bronie, uśmiechnęła się szeroko. Nie brała udziału w walce. Kiedy widziała, że inni włączyli się do walki, poczuła się zwyczajnie zbędna. A po co miałaby zabierać rozrywkę innym, już nieźle wkręconym w bój członkom wyprawy? Przypatrywała się jedynie ich poczynaniom podrzucając sobie w dłoni nóż, na wypadek, gdyby musiałaby niezwłocznie włączyć się do walki. Tak się jednak nie stało.
Kobieta spojrzała na pozostałych zakładając z powrotem swoje bronie i czekała na dalszy plan.

//Zabieram:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Marduk Draven:
Marduk wsiadł z powrotem na swojego konia. Sytuacja robiła się lepka, śmierdząca i podejrzana. Bardziej niż już była. Zapowiadało się, że będą mieli dużo roboty wewnątrz. W dodatku ta komnata, do której wstęp miał tylko lisz i jego uczniowie.
– Jeśli miałbym obstawiać położenie jego serca – powiedział, patrząc po drużynie. – To wskazałbym tę komnatę. Orksteiny to wymagający i trudni przeciwnicy. Zwłaszcza w tak wąskich przestrzeniach, gdzie uniki będą trudne. Uważajcie – wyjaśnił. Popatrzył na Eve i Patty. – Lećcie dalej, wzdłuż drogi. Powinnyście trafić na tą pseudo kopalnię. My ruszymy z koni. Zaatakujecie same, my dołączymy. Nikt nie może wejść do środka. Ruszajcie. Samir weź Nawaara na swojego konia, Armin, chodź do mnie. Nie wzięliśmy waszych wierzchowców.

Patty:
- To ja się zbieram. Chociaż średnio mi się widzi atak we dwie, samotnie, na ufortyfikowany obóz wroga. Z orczymi mutantami i innymi magami... - mruknęła bardziej do siebie anielica i nałożyła hełm na głowę. Słysząc ostatnie polecenia Marduka przystanęła i spojrzała na dwójkę maurenów - Nie ma potrzeby żebyście razem jechali na jednym koniu, skoro mój będzie truchtał obok bez jeźdźca. Samir, weź Wercyngetoryksa, Nawaar pojedzie na drugim koniu- tutaj przeniosła wzrok na swego wierzchowca w niemym poleceniu słuchania się we wszystkim maurena. Prawdopodobnie personifikowała durne stworzenie, jednak ciepłe, mądre oczy konia zdawały się ją rozumieć i rumak posłusznie podszedł do zabójcy. Po wszystkim anielica rozłożyła szeroko skrzydła i wzbiła się w powietrze, odlatując w stronę kopalni.

Nawaar:
Władca Valfden użył swoich nadnaturalnych mocy, żeby zobaczyć jak wróg się ufortyfikował, nie brzmiało to za dobrze, bo było pełno przeciwników najróżniejszej maści i to jeszcze w ciasnym tunelu a na samym dole, czaił się nieumarły mag, co tylko przebicie serca może coś zagwarantować. Mauren wzdrygnął się na wieść, że będą walczyć w tunelu, lecz bardziej poczuł się zniesmaczony, że będzie zmuszony jechać na jednym koniu z Samirem! Dwóch czarnych na jednym koniu żartów, by było nie miara! Jednak wtedy na pomysł wpadła pani Morii, która podzieliła się wierzchowcami z ciemnoskórymi. - Dziękuję pani. Rzekł podchodząc do konia, którego otrzymał na czas misji, nie był to może jego Zaganiacz, ale cóż musiał wystarczyć. Nawaar podszedł do konia, którego pogłaskał w geście przyjaźni, by móc spokojnie go dosiąść, także wkrótce siedział na koniu, czekał aż padnie rozkaz do ataku, który może ich zaprowadzić na śmierć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej