Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Marduk Draven:
Marszałek zaś wrócił na fotel.
– Wina? – spytał, wskazując na butelkę i stojące na stoliku kieliszki.[i ]– A co do tej wyprawy, sprawa ma się dziać w dżunglach na zachodzie wyspy. Dostałem niepokojący raport, który wskazuje na aktywność pewnego znanego mi maga. Melkior, pamiętasz K'efir, nieprawdaż?[/i]
Melkior Tacticus:
- Niestety pamiętam. Za wino dziękuje.
Nawaar:
- Ja z chęcią skosztuje. Słodkie jeśli jest. Dodał, bo skoro była okazja napić się lepszej jakości trunku to nie odmawiał. - Magowie, czarodzieje, czarownicy czemu nie można ich wszystkich trzymać na krótkiej smyczy i obłożyć ich czerwoną rudą. Wyraził swoją opinię na temat istot obdarzonych magią, ale tak to jest, że każdy ma swoją opinię jak i dupę, na której siedzi. - I co ten cały mag wyczarował? Pewnie doprowadził do jakieś katastrofy albo aberracji. Wysnuł wywody zawczasu.
Melkior Tacticus:
- Abberracji. Usiadł wygodniej zakładając noge na noge. - Stworzył Orksteina, Ich ciała wyglądają jak zszyte kawałki ciał orka i człowieka. Wysokie na 2,5 metra, waży w przybliżeniu 150kg. Zakuty w mieszaninę zbroi skórzanej i stalowej. Ot, nic wielkiego.
Nawaar:
- Dokładnie abberracji. Poprawił się, po elfie, po czym wysłuchał wywodów na temat orksteina, który z natury nie mógł powstać ani nawet magii, po prostu wiedza mogła przerosnąć prostego maurena. - Aha. Skwitował wszystko, co usłyszał. - A tak na poważnie to co zrobił?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej