Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pirackie porachunki
DarkModders:
A statek leniwie wpływał do portu w Sushan. Słońce znajdowało się już w swym najwyższym punkcie na niebie. I chociaż było już południe, jaszczur wcale nie odczuwał tego ciepła. Była już jesień, a zbliżało się coraz bliżej hemis. Teraz już sam nie wiedział, co w tym wszystkim jest najgorsze. Postanowił podejść bliżej i opierając się o burtę wtopił swój wzrok w nowo poznany krajobraz.
Mewy kołowały nad nimi, co jakiś czas nurkując w morską wodę, w poszukiwaniu pożywienia. Gdzieś tam jedna spuściła swój śmierdzący pocisk na głowę jednego z marynarzy. Gromki śmiech i siarczyste przekleństwa marynarza zdawały się wyglądać komicznie. Ludzie krzątali się po niewielkich uliczkach, miasto żyło i to było widać wręcz jak na dłoni.
- Teraz pozostaje odszukać tego informatora i będzie po sprawie. - powiedział jakby do siebie. Rzucił w eter te słowa. Był gotowy na to aby postawić już nogę na suchym lądzie.
Tyrr aep Nargoth:
- To nie jest "jakiś informator". Pani Mei jest faktycznym władcą tego miejsca, przywódczynią jednej z pirackich gildii, ma też sporą flotę. Lepiej jej nie wkurwiać.
DarkModders:
Jaszczur słysząc to zrobił wielkie oczy. Widocznie pomylił zasłyszane fakty.
- Kurcze, musiałem coś pomylić. Lepiej sobie nowych wrogów nie robić.
Tyrr aep Nargoth:
- I niech cię nie zwiedzie jej wiek, jest stara ale... no wiesz
DarkModders:
- Chcesz mi powiedzieć, że jest stara ale wygląda jak młodziutka osiemnastka? - spytał wręcz retorycznie. Bo na to wychodziło słysząc słowa Tyrra. Szeklan uśmiechnął się, spojrzał w stronę morza i pokręcił głową z uznaniem. To był właśnie ten urok kobiet. Jak one to robią, że choć starzeją się wyglądem dalej przypominają młodziutkie panienki? Tego chyba prędko nie będzie mu dane poznać. Postanowił więc nie wnikać w to teraz.
- Jak one to robią? Niebywałe...
Zaraz po tym przyszła mu jedna rzecz do głowy. Skoro jest władczynią, być może przyjemny prezent sprawiłby, aby spojrzała na niego przychylnym wzrokiem. Tylko skąd weźmie takowy? Nie miał nic przy sobie, co mogło by ją zadowolić. Postanowił więc zdać się na osąd Tyrra.
- Tak teraz wpadła mi jedna rzecz do głowy. Przydałoby się sprawić, dla niej, jakiś przyjemny prezent, na miarę władczyni. Tylko jak zwykle nie posiadam niczego wartościowego. Może ty mi coś doradzisz?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej