Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Niewiasta i dwóch wojaków
Kendes z śniącego ognia:
- Dla twojej wiadomości złodziejko jam jest sir Salarand mianowany tytułem rycerskim przez samą królową,
i tak na wojnę gdyż kiedy raz pierwszy ktoś zapragnie walczyć z pomiotami ciemności jego wojna toczyć się będzie do śmierci jednej z stron, a nic wojownika nie odsunie od tej walki. Podczas wypowiedzi maurena przepełnionej rycerską dumą uważnie przyglądał się Oldze, jej ubranie nie fascynowało walecznego rycerza, a był jeszcze za młody by wpatrywać się w walory jej kobiecości, jednak podczas oględzin coś przykuło jego uwagę, sztylet Olgi który zawieszony był koło jej pasa.
- Widzę że posiada pani broń, czy jest pani wojowniczką? Czy to zwykłe narzędzie złodziejskie do podcinania mieszków prawowitym obywatelom?
Olga:
Uśmiech Olgi poszerzył się, gdy usłyszała oburzenie w głosie maurena. Słysząc uwagę o sztylecie zerknęła na swoją broń i poprawiła jej umocowanie, jednocześnie chowając ją bardziej za płaszczem.
- To do walki z pomiotami ciemności - mrugnęła do chłopca i zaraz przyłożyła palec do swoich warg.
- Tylko nikomu nie mów, bo to tajemnica - powiedziała ściszonym głosem.
Dziewczyna rozejrzała się, tak jakby szukając kogoś, kto mógł podsłuchać ich rozmowę. W rzeczywistości próbowała wypatrzeć towarzyszy zabawy Salaranda.
Kendes z śniącego ognia:
Rozglądanie się po okolicy nie przyniosło jej zamierzanych skutków gdyż żadna z okolicznych postaci nie odstawała od innych w sposób podobny do Salaranda. - Nonsens walka powinna być widoczna, by inspirowała opowieści bardów, oraz innych wojowników do walki. Po tych słowach uspokoił się z lekka, gdyż przyszedł mu namyśl sposób jak dziewczyna może odpokutować za swój czyn. - Z uwagi na twój występek będziesz towarzyszyć mojej drużynie podczas kolejnej wyprawy, mam tylko nadzieje że twoje umiejętności walki równają się wielkim mistrzom, nie możemy sobie pozwolić na zabranie z sobą nieuzdolnionego żółtodzioba. po tychże słowach młody przesunął rękę trzymającą koszyk czterech jabłek z zza pleców na bok gdyż obawiał się teraz mniej, że Olga przywłaszczy sobie kolejne zasoby.
//Nie wiem czy za bardzo możesz ,,chowając ją bardziej za płaszczem." jeśli płaszcza nie posiadasz, bardziej chyba za koszulę.
Olga:
Kiedy próba zakrycia ostrza płaszczem, którego nie posiadała, nie zdała rezultatu dziewczyna porzuciła ten pomysł. Podniosła się powoli i posłała chłopcu uśmiech.
-Dobrze. W takim razie prowadź.
Nie zareagowała na stwierdzenie o "nieuzdolnionym żółtodziobie", chociaż właściwie jej umiejętności posługiwania się sztyletem, nie można było określić dużo lepiej. Nigdy nie musiała zrobić nim nikomu krzywdy, więc w tej chwili jego "obsługa" ograniczała się w dużej mierze do teorii. Jednak miała nadzieję, że nie będzie musiała go używać, szczególnie nie w obecności niewinnych dzieci.
Kendes z śniącego ognia:
mauren skinął głową, po czym ruszył razem z Olgą główną ulicą.- najpierw udamy się do domu królowej, muszę się dozbroić przed wyprawą. dzieciak podczas chodu uważnie spoglądał na Olgę, by ta nie uciekła zanim zadośćuczyni swój występek, poza tym był dość podejrzliwy co do jej zamiarów uważał to za dziwne że ta cały czas się do niego uśmiecha.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej