Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

ÂŚpiew Duszy

<< < (2/24) > >>

Funeris Venatio:
//Staraj się pisać swoje dialogi zwykłym kolorem. NPC zazwyczaj używają odpowiedniego koloru, właśnie tego pomarańczowego, by odróżnić ich linie dialogowe od naszych postaci.


- I trafiłaś do skromnego Abla, sprzedawcy dóbr luksusowych, trwałych i nietypowych. Barwnych, kuszących, pożądanych. Dóbr działających na ciało - mówiąc ostatnie słowa, przesunął palcem po swojej piersi, wcale wydatnie zbudowanej - jak i na umysł - dodał po chwili, kierując palec w górę, przez swoje usta, dotykając się delikatnie skroni. Chwycił buteleczkę, którą przed momentem kobieta odłożyła, uniósł ją, spojrzał przez jej przejrzyste szkło w słońce, coraz mocniej bijące po zimowym czasie. Wykonał szybki ruch dłońmi, odkorkował naczynie, uwalniając przyjemny, od razu uderzający w zmysły zapach. Woń mieszała nuty zielonego jabłka, czerstwego i kwaśnego, z jakimś bardziej tropikalnym owocem, które kobieta nie potrafiła rozpoznać. Wodził jednak, wwiercał się w nos, ni to drażniąc, ni to kojąc. Utrzymywał się długo, wyraźnie. Abel przybliżył niewielką buteleczkę w stronę kobiety, wabiąc ją nieznanym, by po chwili cofnąć dłoń i sprawnie zakorkować zawartość. Obrócił szkło w palcach i odłożył na miejsce, do kuferka, pomiędzy podobne naczynie wypełnione na niebiesko i szarawo.
- Najlepsze wonne kremy. Idealne dla pięknej kobiety, do rozkoszy ciała, wcierane w nagą, prężną skórę.

Olga:
Obserwowała ruch dłoni mężczyzny z wyraźnym zainteresowaniem. Czując przyjemny zapach wciągnęła głęboko powietrze, cicho westchnęła. Jabłka... ÂŚwieże i delikatne... i coś jeszcze... hmm... Próbowała przybliżyć się do buteleczki i odgadnąć nieznany jej aromat, jednak Abel szybko zakorkował buteleczkę. Spojrzała na niego z zawodem, niemal wyrzutem. Wzrok przeniosła na zieloną buteleczkę wzdychając głośniej.
-Szkoda tylko, że takiej biednej zielarki jak ja nie stać na takie luksusy - uśmiechnęła się do mężczyzny i spoglądając z lekką tęsknotą na buteleczki zaczęła powoli oddalać się od stoiska.

Funeris Venatio:
- Ależ panienko! - rzucił do niej, gdy zaczęła się obracać, chcąc oddalić się od stoiska. W jego głosie nie było rozpaczy, że ucieka mu potencjalna klientka, raczej swego rodzaju wyzwanie.

Olga:
Odwróciła się powoli.
-Tak, panie? - w jej spojrzeniu można dostrzec zainteresowanie.

Funeris Venatio:
Mauren uniósł tę samą buteleczkę, którą wcześniej oglądała Olga. Przyjrzał się jej, sprawdził, ocenił. Przeciągał nieco, bawiąc się szkłem, by wreszcie na powrót zainteresować się kobietą, gdy ta już chciała znowu odejść, zrezygnowana. Uniósł do góry lewą dłoń, pustą, jakby właśnie ten stan próbując pokazać. W prawej miał szkło. Zważył obie dłonie na niewidzialnej skali, przekrzywił głowę z niesmakiem, patrząc na tę pustą.
- A gdyby tak... pewna przysługa za jedno z moich utensyliów? - Przybliżył nieco szkiełko w stronę kobiety, jakby ją zachęcając. - Mówiła panienka, że jest zielarką, tak?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej