Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Morze, pieniądze, perły i flaki, podejście drugie
Domenik aep Zirgin:
- No, jak tam chcesz. Tylko nie chrap!
Pelikaner ibn Atakur:
Postaram się-usiadł a potem położył się na ławie. Już myślał o bólu pleców lub o skwaszonym nosie po spadnięciu. Ale teraz to się nie liczyło, chciał spać. Zamknął więc oczy i próbował myśleć że leże w wygodnym wyrku.
Narrator:
Minęła noc. Obudziłeś się obok stołu, na podłodze. Domenika nie widziałeś.
Pelikaner ibn Atakur:
Pelikaner wstał z podłogi odsunął od stołu przeciągnął się usłyszał strzelanie kości,jak sądził, kiedy nacisnął rękami na obolały kręgosłup. Lubił ten dzwięk.
Jestem prawie pewien, że zostałem wyruchany przez krasnala.-Skierował się w stronę drzwi by wyjść na dwór i zaczerpnąć świeżego powietrza.
Narrator:
Chyba nue, wszak dupa cię nie bolała. Na dworze zaś było zimno, ciemnawo i sypał śnieg. Temperatura lekko poniżej 0. Na placu zaś ujrzałeś Domenika sikającego do wiadra.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej