Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Ratunek z niebios
Marduk Draven:
Rumak anielicy przyjacielsko zarżał, gdy zaklęciem rozproszyła ona mroki. Zadziwiają bywa miejscami więź człowieka i zwierzęcia. Wercyngetoryks tymczasem dalej gnał przed siebie. Patricia musiała co jakiś czas odnawiać też zaklęcie.
W końcu też, w środku nocy, koń zaczął okazywać oznaki zmęczenia i zwalniać. Sama kobieta czuła się też lekko śpiąca.
Patty:
- Spokojnie, zwolnij... - Patty poklepała konia po boku i ściągnęła lekko wodze, zmuszając konia do zwolnienia biegu. Kobieta stanęła w strzemionach i rozejrzała się po okolicy, szukając jakiegoś punktu zaczepienia w postaci gospody czy miejsca na nocleg. Noc już zapadła, nużyło ją zmęczenie, a i wolała patrolować lasy w dzień. Lasy, do których musiała jeszcze dotrzeć.
Marduk Draven:
Patty nie zauważyła niestety żadnej gospody/ Magia światła dawała anielicy dość duże pole widzenia, dzięki czemu zauważyła ona małe wgłębienie w ziemie przy drodze, które mogłoby stanowić dobrą ochronę od wiatru.
Patty:
Anielica zapatrzyła się przez moment na dziurę w ziemi, aż zdziwiony koń stanął w miejscu i zadarł swój wielki, opancerzony łeb, próbując spojrzeć z zaciekawieniem na swoją panią. Patty po chwili otrząsnęła się i spięła konia ostrogami, kierując go dalej ku przygodzie. Nie będę przed samym Hemis spała w jakimś wykrocie, jeszcze zamarznę albo mnie ukradną, pomyślała kobieta i jechała spokojnie dalej, co chwilę zapadając w mikrodrzemki.
Marduk Draven:
Z jednej z mikrodrzemek obudziło ją jazgotliwe krakanie, zwielokrotnione dziesiątkami bisów. Na jednym z łysych i nagich drzew siedziała chmara wron, które świdrowały anielicę i jej ogiera. Po chwili poleciały ku niebo, głośno trzepocząc skrzydłami. W oddali widać było coś, co wyglądało na miasto.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej