Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kwiaty na mogile
Marduk Draven:
Mężczyźni poszli. Po równo ułożonej kostce brukowej. Atmosfera była ponura. Wszak lał wieczorny deszcz. No i trwało Atunus. Podczas "spaceru" nagle zakrakała wrona. Za nią kolejna i następna, potem jeszcze jedna. Na łysym, pozbawionym liści drzewie siedziała ich cała chmara. Drzewo wyglądało jakby wyciągało chude, suche gałęzie do nieba, prosząc bogów o powrót ciepła i liści. Ptaki zaś przyglądały się grabarzowi i Aegerowi z zaciekawieniem. Pewnie czuły trupa.
W końcu grabarz zatrzymał się.
- Proszę o tu postawić.- powiedział, wskazując nogą obszar bezpośrednio przed nagrobkiem wykonanym białego marmuru. Wygrawerowane były na nim imię Adolf Alzheimer, oraz data urodzin i śmierci. Jegomość w chwili śmierci, to jest tydzień temu miał 70 lat.
Aeger Tymon:
- Czekaj, czekaj... - powiedział nagle Aeger. Wykonał w głowie szybką kalkulację, spojrzał na trumnę, grób, grabarza, na trumnę, znowu na grób. Przekrzywił dziwnie głowę, jakby czemuś nie dowierzając. Wskazał kamienną płytę na pomniku i zapytał:
- My nieśliśmy trupa? Który zmarł tydzień temu? Czy... co? Coś mi się nie zgadza. - Był naprawdę zbity z tropu.
Marduk Draven:
- Nuuu tak. Tydzień temu. Bo musieli mu zrobić sekcje, flaki wyjąć, potem ja musiałem przygotować do pogrzebu, zamówić tabliczkę, przyszykować miejsce. A teraz zmierzymy jaką długość i szerokość ma mieć dół trzeba by zrobić i wrócim.-odrzekł nieco zbity grabarz.
Aeger Tymon:
- I chcesz mi powiedzieć, że ten nieboszczyk przeleżał w środku tej trumny tydzień, cuchnie niemiłosiernie, a gazy z jego rozkładającego się ciała zaraz wyrzucą wieko na bok?
Marduk Draven:
- Panie, co pan? Trumna jest utwardzona, zawiasy również! A nie śmierdzi, bo kwiatki są!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej