Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Morze, pieniądze, perły i flaki
Pelikaner ibn Atakur:
Ashogu to nie jest twoja, a moja wina. Ja zaproponowałem zamtuz i to ja pierwszy przyjąłem drink od tej burdelszmaty. Twoim zadaniem jest mnie chronić a że nawet włos mi z głowy nie spadł to przyznaje że wykonujesz swoją pracę. Dalej pastwił się nad kurczakiem.
Ashog "Stalowa furia":
- Ale gdybym ja nie pił nie wylądowalibyśmy u Elis. Pelikaner skończył kurczaka a Ashog wziął się za czyszczenie śledzi. - Ale mogliśmy trafić gorzej.
Pelikaner ibn Atakur:
Tu się zgodzę, ale nie ma co się spierać kto jest winny, jestem za tym abyśmy uznali że obaj spierdoliliśmy. Skończyłem oskubywać tego kurczaka, co teraz? I czy mogę poznać twoje imię?-powiedział Pelikaner trzymając, martwe już, zwierzę za skrzydło i kierując wzrok na kucharza.
Narrator:
- Papa Smerg. Przedstawił się - Weź go i pozostałe osiem do pieca.
//Sprawdziłem w necie jak wyglądały kuchnie okrętowe na statkach tego typu, i ku memu zaskoczeniu piece były.
Pelikaner ibn Atakur:
Już niosę. -Po czym wziął kolejnego kurczaka, do lewej ręki i kładł je na ruszt w piecu aż nie spakował wszystkich.Mam coś jeszcze zrobić szefie?
//ja się kompletnie na statkach nie znam, prędzej na białej broni. Jak wyskoczyłeś z kasztelem i kambuzą to się zgiołęm i musiałem zaczerpnąć wiedzy z google
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej