Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rodzina Obowiązek Honor
Dee'mon:
Dee'mon usiadł wygodnie.
-He, He. A swoją drogą mówiłem, że ten wóz będzie przyciągał złodziei jak zamtuz armie żołdaków. Daleka droga do świętojebliwych?
Melkior Tacticus:
- Nie, kilka godzin. Bez wozu byłoby gorzej, swoją drogą to tamci musieli być bardzo zdesperowani by kraść w biały dzień, na głównym trakcie. A, bym zapomniał. Odpiął od pasa srebrny miecz i podał Dee'monowi. - Jest twój, to z naszej zbrojowni. Mi się nie przyda, zabiłem nim kilka demonów, i wampirów.
//oddaje
Nazwa broni: Księżycowy blask<br>
Rodzaj: miecz<br>
Typ: jednoręczny<br>
Ostrość: 23<br>
Wytrzymałość: 30<br>
Opis: Wykuty z 1,35kg srebra o zasięgu 0,9 metra.<br>
Dee'mon:
Dee'mon wziął miecz i otworzył gębę.
-Dz...dzięki. Jeszcze nigdy z żadnymi takimi nie walczyłem, ale obiecuję że dobrze go wykorzystam. Wykonał parę cięć w powietrzu, po czym dodał.
- Mrozy idą, pewnie im już głód w oczy zajrzał to, i różnicy im nie robiło gdzie atakują. Jak wygłodniałe dzikie wilki...
Melkior Tacticus:
- Prawdopodobnie użyjesz go za kilka dni. Jak dotrzemy do Mirt. Rozmawiali tak jeszcze o niczym aż dojechali do miasta Raschet. Rashet jest stolicą gminy o tej samej nazwie, a zarazem jednym z największych miast w hrabstwie Kevan, zamieszkiwanym przez niecałe 10 tysięcy ludzi. Na położonym nieopodal wzgórzu, oddalonego o kilka kilometrów od miasta, znajduje się twierdza Bractwa ÂŚwitu. Z jej licznych wież można dostrzec całą sylwetkę miasta, składającą się na dziesiątek domów o dachówkach w czerwonej barwie, wysokich kominów zakładów produkcyjnych i kilkoma większym budynkami okalającymi ogromne centrum miasta. Jednak najbardziej zadziwiającym widokiem jest ogromne drzewo wyrastające ponad wszystkie budynki, kilkutysięcletni dąb, miejsce kultu druidów i czcicieli Ventepi. Miasto otoczone jest setkami hektarów żyznych pól i bujnych łąk. Mieszkańcy wierzą, że bardzo duży wpływ ma na to ich bogini natury i ich prastare drzewo. Wykorzystując te dary, miasto stało się przykładem prężnie rozwijającej się gospodarki której głównym dochodem jest produkcja żywności. Okoliczne młyny nieustannie w czasie żniw mielą ziarna na mąkę, piekarnie wypiekają swoje wyroby. Trzoda chlewna również ma w tym swój udział. Okoliczne rzeźnie słyną z najsmaczniejszych szynek, wędzonych w dymie sporządzonym z tajemniczych mieszanek drzew i okolicznych ziół. ÂŻywność jest ciągle w ruchu. Brukowanymi traktami wysyłana jest na północ w kierunku Atusel, na północny-zachód w stronę Efehidonu, na zachód do hrabstwa Verran i oczywiście do pobliskiej twierdzy Bractwa.
Nie wjeżdżali do miasta, tylko skręcili w stronę twierdzy.
- Mają rozmach skurwysyny. Skomentował widok.
Dee'mon:
-ÂŁooo, niezłe "co łaska" musieli mieć. Rozmach z pewnością, ale ja podejrzewam raczej kompleksy. Uśmiechną się szelmowsko do towarzysza.
-Nie wspomniałem Ci chyba, że lubuję się w architekturze obronnej. Chętnie, za Twoim przyzwoleniem oczywiście, dyskretnie rzucę okiem, co spieprzyli przy budowie. A czy do pobliskiego miasta w drodze powrotnej zawitamy na popas?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej