Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rodzina Obowiązek Honor

<< < (23/31) > >>

Dee'mon:
Dee'mon jadąc na wozie, przyglądał się maszerującej kompanii. Zdarzyło mu się, nie raz podróżować liczną grupą, jednak były to tylko karawany. Tyle chłopa pod bronią... Momentalnie przypomniały mu się czasy, kiedy spieprzał razem z towarzyszami przed takimi kompaniami. Spotkanie takie oznaczało w najlepszym wypadku rekwizycja towarów za lewym poręczeniem, w najgorszym powolną śmierć. Ale dziś sam należał do kompanii i z tego, co zdążył zauważyć nie przypominali oni żołdaków których zwykł spotykać. Obrócił się do tyłu i spytał.
- Nie sądziłem, że będzie nas aż tylu komandorze. To demonstracja czy spodziewasz że czegoś naprawdę dużego?

Melkior Tacticus:
- Demonstracja że się nie pierdolę z bandytami. Tylko wjeżdżam na pełnej kurwie z ogniem i mieczem. Odpowiedział. - Ale spodziewam się też że myejscowi rozbójnicy ustąpią. Szkoda że moi szpiedzy nie zdążyli z raportem, i nie wiem kogo mam powiesić, a kogo nabić na pal.

TheMo:
- Demonstracja naszej siły, bo dawno nasza ekipa nic nie narozbrajała.
Tyrpnął konia ostrogami, a ten ruszył i utrzymywał jednostajne tempo obok wozu. Kopyta obok kół. Dzięki temu mógł nie tylko mieć oko na towarzyszy, ale też zamienić z nimi kilka słów. Tym bardziej, że jeszcze nie było potrzeby formować szyku bojowego.
- Coś słabych masz tych szpiegów. To ja ci powiem kogo. Jak już skapitulują to ustawić w rządku. Ci co byli z przymusu krok naprzód i pełna spowiedź. Im pokute, reszte na szubienice. Jak wydadzą prowodylów to będziesz wiedział ile pali naostrzyć.

Melkior Tacticus:
- Oj, dobrze wiesz że moi szpiedzy spriwadzają się do Vernona, który robi co może by na nowo rozpostrzeć wpływy mego rodu tam gdzie trzeba. Powiedział siadając wygodniej.

Kazmir MacBrewmann:
- Bo robi to źle. I wydaje mi się że on tak naprawdę ma swoje własne plany. Wtrącił kapral. - Acz mogę się mylić.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej