Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test zaufania [Marduk Draven#1]
Nawaar:
- I to jest plan! Po jeździe w tej beczce to trzeba szkity wyciągnąć. Krasnolud wstał z siedziska, odłożył już pusty kufel na stół, i rzekł do gospodyni. - Dziękuję za posiłek. Stodołę znajdziemy sami. Ukłonił się następnie, wyszedł na zewnątrz. Słoneczko świeciło i było wyjątkowo przyjemnie, aż sobie paladyn westchnął, kierując się bezpośrednio do miejsca spoczynku. - Miejsca tutaj by starczyło na setkę ludzi, ale dla nas w sam raz, bo każdy pójdzie na drugi koniec, żeby sobie nie przeszkadzać. Kanclerz skierował się na lewo od wejścia, gdzie ściągnął zbroję i zatopił w siano, które obłędnie pachniało teraz takie spanie lepsze niż w jakiejkolwiek kwaterze. Brodacz na momencie zasnął.
Marduk Draven:
Marduk, jak i żołdaki także udał się na spoczynek.
Narrator:
Spallście aż do popołudnia. Gdybyście mieli krasnoludzkie zegarki kieszonkowe wiedzielibyście że jest 17.
Nawaar:
Krasnolud chrapał w pewnym momencie, że aż zaczął wciągać siano nosem, ale dawno nie miał okazji tak się wyspać! Czuł się niesamowicie dobrze, lecz w końcu trzeba było wstać. Zadanie czekało choć karkołomne i trochę niezgodne z moralnością Kiellona, jednak mimo to dobrze, że człowiek go zabrał. Paladyn wciągając kolejny kłos, podrażnił nos i kichnął na całą stodołę, zrywając się z miejsca kanclerz królewski mógł dostrzec, że jest prawdopodobnie popołudnie, także pora się zbierać, i zaczął budzić wszystkich. - Wstawać! Trzeba krowy wydoić! Hehehehe! Powinno to pomóc, gdy krasnoluda zakładał na nowo swój pancerz wraz z broniami.
Marduk Draven:
Marduk zbudził się wypoczęty, ziewnął delikatnie i przeciągnął się. Usłyszał Kiellona gdy podnosił się z łóżka.
- To są tu krasnoludzice?- zapytał uszczypliwie w odpowiedzi na słowa Silvertanka. ÂŚcisnął w dłoni swój gołębi wisior. Zmówił krótką modlitwę do Zartata, po czym założył na siebie pancerz.
- ÂŁadować się na wóz i jedziemy.- rozkazał.- Ja podziękuję sołtysowej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej