Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test zaufania [Marduk Draven#1]
Marduk Draven:
- Szukamy odpoczynku, informacji i porady o drogę...- odrzekł krótko.- Drogi do kopalni srebra. Informacji o niej i Mikołaju Sazarowie.
Melkior Tacticus:
- To źle trafiliście, u nas karczmy brak. Ale zahartowani w boju rycerze mogą spać i w oborze nie?
Bo na pewno ktoś wam udostępni. A do kopalni to dalej drogą prosto, na rozstajach w lewo. Włodek od trzech dni miał zatwardzenie, zwykle był miły. - A o Sazarowie nie wiem i nie chce nic wiedzieć. W ogóle kurwa, co ty, Marszałek Koronny że mnie wypytujesz? Gadaj coś za jeden bo mylycje wezwe!
Nawaar:
ÂŻyczenie krasnoluda się spełniło, ale trwało to jeszcze ładnych parę godzin. Kiellon na przemian spał, budził się dlatego, że ciężko w wozie bojowym o wygodę do tego będąc wyposażonym w zbroję płytową, która strasznie uwierała. Normalnie jak żyć? No w końcu gdy nastał ranek, bo jeszcze jakieś promienie słońca się przebijały dotarli do Gandawy. Wóz bojowy stanął i wszyscy ze środka mogli wyjść. Teraz paladyn mógł sobie ponarzekać na nieszczęśliwy los. - Ja pierdole. Kto wymyślił jechać taki kawał w wozie bojowym? Zadał pytanie retoryczne! Gnaty mu strzelały razem z całymi blachami, które miał na sobie. Kanclerz musiał trochę pochodzić, by cały organizm nadawał się na dalsze podróże. Marduke jak zawsze w swoim stylu zaznajamiał się z tutejszymi, lecz pewne znaki nie były mu obce na przykład te, które herbowe MacBrewmanna. - Kazik jako porządny krasnolud karczmy, nie wybudował?! Kurwa nie wierzę! Wstyd na całą społeczność, ale go wyśmieję. Zaśmiał się do tego radośnie, że hej i nagle wszystkie bóle i urazy dotyczące podróży minęły. - Radziłbym nie wzywać nikogo, bo masz przed sobą sołtysie dwóch "zaufanych" ludzi króla. Kanclerza i Marszałka, a teraz grzecznie proszę o odpowiedzieć na pytanie kolegi i pokazać jakieś posłanie, w której oby siano się znalazło, bo mam dość siedzenia w puszcze. Kiellon mówiąc puszka, nie miał na myśli swojej zbroi, ale niby jako czarna owca z bractwa umie na spokojnie rozmawiać skoro istnieje taka potrzeba.
Melkior Tacticus:
- A możesz i sobie być kochanką Jego Kurewskiej Mości krasnoludzie! Co mnie że on wam ufa? Pan tych ziem nic mi o was nie mówił, nie ufam więc wam. Karczmy nie ma wiesz czemu? Bo poprzednia władza zakazywała takich przybytków. Gdzie byliście gdy Vrih jebany rok okupowało gmine hm?! I nie ciebie pytam!
Marduk Draven:
Marduk westchnął, wyraźnie zirytowany gburowatym sołtysem. Postąpił krok do przodu, bardzo zbliżając się do sołtysa i górując trochę nad nim.
- Zawrzyj się na chwilę, dobrze?- spytał spokojnym głosem.- Po pierwsze, odszczekaj to, co powiedziałeś o Królewskiej Mości.- dodał.- Po drugie, nieufanie radnym i paladynom Bractwa zarazem jest głupotą.- kontynuował.- A po trzecie, nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Więc odpowiadaj. Gdzie możemy odpocząć, zjeść i uzupełnić zapasy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej