Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skrzydła i szpon

<< < (71/76) > >>

Funeris Venatio:
- Czym jesteś? - zapytał anioł.

Dragosani:
- Aralak - odpowiedział głos. Twarz zdawała się spoglądać badawczo na anioła i wampira. O ile można było to wyczytać z jej kamiennego spojrzenia.
- Jesteś duchem góry, który został spętany przez demony - dodał od siebie Dragosani.
- Gdy przybyli Niezrodzeni, przynieśli ciemność. Nie było skał i ziemi, jeno zimna pustka.


Dalej Evening przeszła jeszcze przez krótki korytarz i trafiła do kolejnej dużej groty. Podłoże usiane było dziurami prowadzącymi w dół. Ze sklepienia naciekały stalaktyty. Wyglądały niczym sople zwisające z dachu w Hemis. Na skalistej ziemi wyrastały z kolei stalagmity. Niektóre łączyły się ze skalnymi soplami, tworząc stalagnaty. Po drugiej stronie kawerny znajdowało się jezioro lawy. Za nim na skale widoczna była... twarz. Uformowana ze skał i żył magmy. Przed jeziorem lawy i przed twarzą stała postać anioła i jakaś inna. W blasku anielica widziała jedynie ich ciemne sylwetki. Cała kawerna musiała być miejscem niedawnej walki. Niektóre formacje skalne były zniszczone. Znajdowały się tu także wielkie ciała dwóch białych demonów. Pozbawione głów, kończyn i życia. A głos znów przemówił. Teraz Evening mogła zauważyć, że to owa twarz przemawia.
- Aralak - rzekł głos, może w odpowiedzi na pytanie. Potem anielica usłyszała cichszy głos. Poznała Dragosaniego.
- Jesteś duchem góry, który został spętany przez demony - stwierdził wampir. Na to znów odpowiedział głos.
- Gdy przybyli Niezrodzeni, przynieśli ciemność. Nie było skał i ziemi, jeno zimna pustka.


Dragosani zerknął przez ramię i spostrzegł, że nie są sami z dziwną twarzą. Trącił Funerisa i kiwnął głową w stronę Evening.

Funeris Venatio:
Funeris skinął głową, że widzi. Miał nadzieję, że anielica zaraz do nich podejdzie.
- Niezrodzony Cię więził? Jego włócznia była w Tobie. Próbowałeś ich odeprzeć?

Evening Antarii:
Wędrując dalej, Eve zastanawiała się jak to możliwe, żeby wewnątrz wulkanu woda formowała wielowiekowe nacieki, którymi były stalagmity. Jaskinie wydrążone przez lawę były oczywistością, ale stalagmity ją zdziwiły. Widocznie budowa geologiczna Zuesh była znacznie bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać.
Anielica przekonała się o tym chwilę później, gdy już przewędrowała przez powierzchnię usłaną dziurami-przepaściami w dół. Jej oczom okazała się bowiem skalna twarz. Przez moment Evening była pewna, że to po prostu jej umysł w żyłach lawy ułożonych w przypadkowy sposób dostrzegł twarz. Tak jednak nie było, wulkaniczna twarz była... prawdziwa, mówiła do nich. Zdawało się, iż Aralak to żyjąca i czująca istota, na dodatek rozumna. Do Draga i Funerisa wulkan także przemawiał.
Anielica została przez nich zauważona, dlatego też podeszła do nich powoli. Nie chciała denerwować albo stresować... wulkanu. Evening miała nadzieję, że król i anioł rozumieją coś z tego, co mówi Aralak. Sama przegapiła sporą część wydarzeń, o czym świadczyły powalone cielska demonów.
-Trochę mnie ominęło. Wybaczcie za spóźnienie- szepnęła cicho, pełna skruchy, nie chcąc przeszkadzać głosowi wulkanu. Następnie wbiła wzrok w wulkaniczne lico za jeziorem lawy.

Dragosani:
Twarz milczała przez moment. Jakby zastanawiała się nad pytaniem anioła. Albo po prostu dla skalnego bytu ta chwila i tak była nieistotna.
- Skały miażdżyły ich ciała... lawa spalała ich dusze... lecz przedarli się - przemówił po chw2ili głos. - Potem nadeszła ciemność i głos... przemawiał aby zniszczyć tę wyspę... jednak był młody. Nie zdołał złamać skały. Teraz przybyliście wy... - Znów przerwał z jakiegoś powodu. - Aralak... dziękuje...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej