Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skrzydła i szpon

<< < (57/76) > >>

Dragosani:
Ostrze sztyletu wbiło się w ogniwo łańcucha. I zaklinowało się w nim. Srebrny sztylet nie był najwyraźniej wystarczająco ostry, aby uszkodzić łańcuch. Jego ostrze nie było także wystarczająco szerokie, aby poluzować ogniwo. więc jedyne co osiągnął Funeris to ryzyko uszkodzenia broni.

Funeris Venatio:
- Jest dobrze. Głównie to sprawdzałem, czy nie odbije z impetem, lub nie porazi jakimś straszliwym zaklęciem. Spróbujesz więc teraz Ty , swoją szabelką? - postąpił krok w tył, telekinezą ciągnąć sztylet, by wyskoczył spomiędzy ogniw.

Dragosani:
Wraz ze sztyletem, Funeris pociągnął łańcuch, który nie był sztywno napięty. Więc anioł szarpał tak zaklinowany sztylet i nie bardzo mógł sobie poradzić z jego uwolnieniem.
- Weź może stań z tej strony. - Wampir wskazał na bok. - Tak w razie jak po uderzeniu coś walnie i nas odrzuci... Nie chciałbym abyś mi wpadł do lawy. Woń spalonego pierza drażni mój delikatny nos - polecił troszcząc się o swój delikatny nos bezpieczeństwo Funerisa. Gdy anioł to uczynił (wciąż próbując uwolnić sztylet), Dragosani przymierzył się do ciosu. Wymierzył w spoiwo jednego z ogniw i uderzył. Cios był mocny, wszak wampir dysponował niemałą siłą... Lecz ostrze odbiło się tylko od łańcucha. Nie było to jednak zwyczajne odbicie. W chwili gdy klina dotknęła łańcucha w miejscu uderzenia łańcuch błysnął jasnym światłem, jakby był chroniony jakąś magią. Co ciekawe podobna reakcja nastąpiła na drugim łańcuchu. Rozbłysk światła dokładnie w tym samym miejscu, pozornie bez przyczyny.

Funeris Venatio:
Dobył Piewcy. Ruszył nadgarstkiem, chwytając pewniej rękojeść. Spojrzał uważnie zarówno na łańcuch uderzony przez wampira, jak i ten po drugiej stronie. Kilkukrotnie zmieniał perspektywę, przerzucając się między jednym a drugim. Stanął wreszcie przy tym drugim łańcuchu, tym dalszym. Przyjrzał się uważniej miejscu, które odpowiadało uderzeniu Dragosaniego po drugiej stronie, jakby próbując dostrzec jakieś wskazówki czy może spostrzec jakiś efekt działania pierwszego ciosu. Podniósł miecz nad głowę, przyjmując wysoką gardę. Chwycił broń oburącz, nieco klnąc na ukłucie w barku. Stanął pewniej, nieco dalej, ciało swoje kierując na zewnątrz, co by nie wpaść do jeziora z lawą, gdyby cokolwiek się miało stać.
- Drago, w które ogniwo uderzyłeś? - rzucił do przyjaciela, licząc te po swojej stronie.

Dragosani:
- Piętnaste od stalagmitu - odpowiedział mu Dragosani. Spojrzał na anioła. Widząc jak skrzydlaty spogląda na łańcuch domyślił się, że liczy on ogniwa. - Myślisz o tym samym co ja? - zapytał go, pewien będąc, że istotnie tak jest.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej