Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skrzydła i szpon

<< < (56/76) > >>

Funeris Venatio:
- Tak się można domyślać. Wiesz, zjawy, demony, boskie Olembasy... Olembosy? Jak mu było na imię? - Nie potrafił sobie nagle przypomnieć miana tegoż demona. Machnął ręką, płynnie kontynuując.
- W każdym razie włócznię należy stąd usunąć. Najlepiej to ją pewnie zniszczyć. Tylko jak? Oto jest pytanie...
Obrócił się wokół, jakby szukając jakiegoś rozsądnego, genialnego rozwiązania. Bark ukłuł go nieco, chciał go rozmasować, ale tylko podrapał się po naramienniku. Metalową rękawicą. Przypomniał sobie dracońskie szkielety i zawalony wcześniej tunel, regularny i prosty. Potem kamienne mostki. Ktoś to zbudował. Ktoś się zajmował tym miejscem, ktoś zadał sobie trud by to wszystko tutaj się znalazło. Demony? Czy nie spróbowały użyć włóczni inaczej, niż  wciskać ją w skałę i pieczętować łańcuchami. Myślał o tym wszystkim, by przypomnieć sobie po krótkiej chwili, że przecież na stalagnatach widnieją runy ze swego rodzaju modlitwą do tego demona... Mało konkretów.

Dragosani:
- Olembog - Drago poprawił Funerisa. Również badawczym wzrokiem spoglądał na Włócznie jak i jej pieczęć, próbując odgadnąć jak mogą rozwiązać ten problem.
- Hm? - mruknał do siebie, nagle zwracając uwagę na łańcuch, jak coś na nim dostrzegł. Funeris także coś zobaczył. A przynajmniej tak myślał, może było to tylko złudzenie. Po ogniwach łańcucha, od runicznego stalagmitu do Włócznie zdawały się przepływać subtelne impulsy energii. Ledwie widocznie, skrzyły się leciutko na ogniwach, wprawiając je w delikatne drżenie i kierowały się ku Włóczni. Wraz z każdym impulsem sama Włócznia, jak i otaczające ją magmowe żyły w skale, zdawały się lekko pulsować światłem.

Funeris Venatio:
Funeirs spojrzał wymownie na wampira, zadając wzrokiem jakieś pytanie.

Dragosani:
- Jakby jakiś impuls energii kierował się z pieczęci do Włóczni... - mruknął Drago. Znów podszedł do łańcucha. po chwili namysłu dotknął go palcem demonicznej ręki... nic się nie stało. - Hm... - Wyciągnął szablę. - Można zaryzykować i spróbować przeciąć te łańcuchy. Odetniemy w ten sposób połączenie z pieczęcią... chyba.

Funeris Venatio:
Uniósł dłoń, dając znać wampirowi, by chwilę zaczekał. Położył rękawicę na jego szabli. Szabli, którą sam wykuł, własnoręcznie rzeźbiąc i ostrząc. Odsunął pióro ostrza w bok, lekko, delikatnie. Spojrzał na klingę, na swoje stopy. Chwilę się zastanowił. Wyciągnął zza pasa srebrny, mieniący się błyskotliwym blaskiem sztylet. Zważył go w dłoni, prawej, jakby patrząc, czy do czegoś się nada. Prostym, skutecznym ruchem podrzucił go nieco, aż ten zawisł w gęstym powietrzu. Gdy już miał zacząć spadać, ku kamiennej posadzce kawerny, prosto w dół, anioł zatrzymał go telekinetycznym uściskiem. Obrócił pożądanie, ostrzem w środek jednego z ogniw łańcucha i po prostu wepchnął go w środek, nacierając z całej siły.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej