Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Skrzydła i szpon
Dragosani:
Widmo było szybkie i chciało zareagować na poczynania anioła. Ale nie zdążyło. Funeris był szybszy. Pomimo pierwszej porażki szybko otrząsnął się z niej i poprawnie użył zaklęcia. ÂŚwietlista kula energii poszybowała dostojnie w stronę widma. Jej boski majestat mógł zachwycić każdego. ÂŻarzące się ślepia widma zdawały się rozszerzać w przerażeniu, gdy kula zbliżała się do jego nie do końca materialnej twarzy. Kula oświetliła ją, gdy zbliżyła się... i uderzyła. Syknęło, po czym pocisk zniknął. Widmo zachwiało się. I tyle. Nic więcej się nie stało. Czyżby zaklęcie miało zbyt małą moc? Jakby śmiech rozległ się od strony widma. Czy takie istoty mogą się śmiać? Może. Może nie. Z pleców istoty wysunęły się jeszcze trzy niby-macki, dołączając do tej już istniejącej. Wszystkie cztery wystrzeliły w stronę Funerisa, aby go pochwycić.
1x Popielne widmo
Funeris Venatio:
Odbił się w powietrze, rozkładając skrzydła. Wykonał sus w kierunku przeciwnika, najmniej logiczny, najmniej oczekiwany, najbardziej niebezpieczny. Jednak w chwili, gdy jego stopy zaczęły napierać siłą na ziemię, a ziemia zaczęła napierać na niego z równą, jednak przeciwnie skierowaną siłą, on zniknął. Macki przeszyły powietrze w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą znajdował się skrzydlaty. Powietrze świsnęło przeciągle, wpychając się w próżnię jeszcze przed momentem wypełnioną atomami ciała wojownika. Różnica ciśnień sprawiła, że cząsteczki azotu, wodoru i tlenu, które opływały jego ciało i zbroję, teraz mknęły w tę przepastną z ich perspektywy przestrzeń, wypełniając ją szczelnie według prawideł fizyki.
Funeris zaczął materializować się kilkanaście metrów za swoim oponentem, unosząc się kilka metrów nad ziemią. Użył jednego z darów Pana ÂŚwiatła, przemieszczając się w czasoprzestrzeni, tym zawiłym płótnie wszechświata. Gotowe, rozłożone skrzydła, zaczęła bić mocno, przy czym jedno pod innym kątem niż drugie, co skutecznie i błyskawicznie obróciło anioła wokół jego pionowej osi, tak że znajdował się teraz twarzą do popielatego humanoida. Nadal trzymając pewnie Piewcę, wyciągnął tę samą dłoń co wcześniej, kierując ją prosto na przeciwnika. Uwolnił przepływ, kierując strumienie magicznej rzeki prosto w rozpostartych palców, w których kłębił się mleczny, biały blask.
- Izeshar upishosh - powiedział spokojnie, spokojniej niż poprzednio. W miejscu, gdzie znajdowało się popielne widmo, pojawił się obrys stworzony z czystego światła. Niezauważalnie później obrys wypełnił się energią, bijąc po oczach swoją mocą. Niebo na moment rozwarło się tuż nad materializacją zaklęcia, posyłając w dół całą swoją siłę, pochłaniając przestrzeń bezpośrednio poniżej, aż do samej ziemi pokrytej sadzą i kurzem.
Dragosani:
Widmo odwróciło się. Spostrzegło Funerisa i to, że oddalił się od niego, więc próbowało zniknąć mu z oczu, okrywając się płaszczem magicznej niewidzialności. Nie zdążyło. Potężny impuls magicznej energii trafił w zmorę, skrywając ją swym blaskiem. Okolica rozjaśniła się od tego światła. W ciemności Hemis było to zapewne widoczne z wielkiej odległości. Gdy rozbłysk zniknął, anioł spostrzegł, że widmo wciąż istnieje. Jednakże było bierne. Nie poruszało się, nie atakowało. unosiło się tylko kilka centymetrów nad ziemią. Moc zaklęcie ogłuszyła je. Jeżeli, rzecz jasna, można użyć takiego określenia w przypadku istoty astralnej.
1x Popielne widmo
Funeris Venatio:
Istoty astralne przegania się żelazem, jeżeli dobrze pamiętał. A pęta solą, jeżeli dobrze pamiętał. Ale mógł bardzo, bardzo źle pamiętać. Nie czekając więc jednak, rzucił się w dół, w stronę widma, telekinezą przywołując swój żelazny sztylet, który leżał niedaleko miejsca starcia. A przy pasie miał woreczek soli, który odczepił drugą dłonią, po tym jak schował Piewcę do pochwy podczas lotu. Korzystając z faktu, że zjawa znieruchomiała w czymś, co można było opisać jako ogłuszenie, on działał. Jeżeli dobrze pamiętał, a to akurat pamiętał już znacznie lepiej, astrale generalnie nieruchomiały w takich przypadkach nawet na kilka minut. A nawet jeżeli nie na tyle, to przynajmniej dawało czas na wykonanie jakiejś akcji. Dlatego też anioł wylądował tuż za plecami widma, trzymając już w dłoniach sztylet i sól. Wbił go w głowę swojego oponenta, a solą usypał wokół niego okrąg, raczej ciasny, co by mu materiału starczyło. Troszkę rzucił również na stwora, tak dla pewności. Odszedł również na krok, będąc gotowym na uniki czy ponowne przemieszczenia dzięki magicznej mocy Zartata.
Dragosani:
Stwór wydał przeraźliwy skrzek. Atak jaki zadał mu Fueris musiał "zaboleć" jego manifestację. Czy jednak było to w pełni skuteczne? Widmo zadrgało. Jego manifestacja jakby zafalowała. Moc, która utrzymywała ją w całości, rozstała rozproszona. Popiół tworzący formę widma zaczął opadać w dół. Po chwili po duch nie zostało już nic, prócz kupki popiołu u stóp Funerisa. Czy to był koniec widma?
I zaktualizowałem wpis:
Popielne widmo
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej