Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Skrzydła i szpon

<< < (26/76) > >>

Funeris Venatio:
- Co? Ja?! Drago, kurwa! - uniósł ręce w obronnym geście. - Fakt, to był nadpobudliwy idiota bez wyczucia smaku i z alkoholowym problemem, ale nigdy do nawet nie dotknąłem.

Evening Antarii:
-To wskrześmy go- odparła szybko. Według niej to nie był żaden problem. Mówiąc to nawet wzruszyła ramionami, ale tak jakoś, żeby nikt nie widział. Kiellon to był dobry kompan i jeden z wierniejszych zakonnych braci. Szkoda stracić kogoś tak wartościowego. Na dodatek był jedynym krasnoludem, którego Eve lubiła na swój własny sposób, pomimo swej niechęci do "niższych" ras. Oczywiście wiedzieli o tym tylko jej najbliżsi znajomi. Reszta ludzi znała ją od strony wielce tolerancyjnej osoby, szanującej wszystkich, równych w obliczu Zartata.

Funeris Venatio:
- No nic, zobaczymy po powrocie - rzekł, gdy już szli z powrotem na statek.
- A pan, Panie królu, czego się dowiedział?

Dragosani:
- Nawet jeżeli nie będzie tego chciał? - zapytał Dragosani, gdy zbliżali się do statku. Był cichy i chyba prawie pusty. Kto mógł zszedł pewnie na lad, aby przebalowała całą noc i potem kląć na tego, kto wymyślił, że wypływają z samego rana.
- Taki powrót do śmiertelnej powłoki do przyjemnych nie należy. Wiem co mówię. - Weszli na pokład. - Ale dość o tym. Dowiedziałem się mniej więcej tyle, ile i wy. Plotki o duchach i budzeniu się wulkanu. I o ślepcu na nim żyjącym. Niestety nikt z żyjących nie był w stanie powiedzieć gdzie go znaleźć ani jak się on nazywa.

Funeris Venatio:
- Chcesz mi powiedzieć, że zabiłeś kogoś, skoro nikt z żyjących nic nie wie konkretnego? - odparł Funeris, patrząc spod oka na wampira.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej