Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bliżej boga - ÂŚwięta pomsta #6 [Marduk Draven i Kiellon Silvertank aep Kharim]

<< < (6/13) > >>

Funeris Venatio:
Marduke posłał kulę światła ponad siebie, by na początku dojrzeć towarzyszy. ÂŻadnego z nich jednak nie widział. W promieniu piętnastu metrów, na które działało zaklęcie, nie było żywej duszy. Obezwładniająca ciemność była tak samo straszna. Człowiek dojrzał jednak, że stoi na kamiennej posadzce, ułożonej ze sporej wielkości płyt, kiepsko zafugowanych. Dotarło do niego również, że temperatura tutaj to zdecydowanie poniżej zera stopni. A on nie ma na sobie żadnego elementu swojego rynsztunku. Stał boso, tylko w lnianej koszuli i połatanych spodniach na diabelnie zimnej powierzchni. Jego pas nie był obciążony mieczem, młotem ani innymi przedmiotami. Zdawało się, że jest samotny we mgle. Ale usłyszał coś znowu, tym bardziej wyraźniej i bardziej zdecydowanie. Szczęk metalu o kamień, zapewne około kilkudziesięciu metrów po jego prawej.

-----

Kiellon dobrze zrobił, że się nie odezwał. Dziwne jednak, że słyszał czyjś głos, gdyż żadnego tutaj nie było. Stał boso, w zgrzebnej koszuli i spodniach, pośrodku wielkiej, czarnej pustki. Nie widział nic, ale czuł chłód. Zimno. I słyszał delikatny szmer, jakby chrapanie, sapanie. Trudno było zidentyfikować, źródło było oddalone.

Marduk Draven:
Kula światła o dziwo nie zadziałała. Nie zobaczył Funerisa ani Kiellona. Przez jakiś czas nic nie widział, dopóki nie zauważył, że stoi na kamiennej posadzce. Boso. W dodatku zamiast zbroi miał łachy. Nie miał żadnej ze swoich broni. W dodatku był. Objął go chłód, przed którym nie miał żadnej możliwości obrony. Usłyszał coś. Szczęk metalu po prawej. Przemyślał szybko sytuację.
- Halo? Jest tam kto?- zapytał kogokolwiek, kto tam był. Miał nadzieję, że nie jest to wróg.

Nawaar:
Kiellon zdał dopiero sobie sprawę, że jest niemal goluteńki do tego zimno mu doskwierało, lecz normalnie był na to odporny! Czyli można wnioskować, że jego cechy fizyczne tutaj nie ma racji bytu do tego wokół niego, nie było nikogo a jeno co słyszał były jakieś niezrozumiałe dźwięki, ale nie zamierzał tutaj marznąć z drugiej strony, nie miał broni. Stał tak chwilę bezradnie jak jakieś dziecko we mgle, tylko, że zamiast mgły była ciemność, jednakże nie miał wyjścia i powoli w pełnej ciszy zbliżał się do niezidentyfikowanych dźwięków.

Funeris Venatio:
- Aeshnahen, deshyhy nychyaele! - rozległo się spośród mroku. Głos był bardzo szorstki, lecz głęboki i dudniący zarazem. Człowiek jeszcze nie widział do kogo należy, ale zaczął czuć bardzo nieprzyjemny zapach siarkowodoru. Z nieba, którego w ogóle nie było widać, zaczął padać drobny śnieg, lepiąc się do zmarzniętego ciała. Koszula szybko zrobiła się mokra, a ciało Marduka zaczęły przeszywać pojedyncze dreszcze. Przeszedł jeszcze kilka kroków i zobaczył coś, czego zapewne się tutaj nie spodziewał. Z ciemności, odkopując coś na prawo, wyłonił się demon.

Niemalże trzymetrowa bestia szła z wolna w stronę Marduka, płonąc gniewem i nienawiścią. Prawe ostrze miała umazane w świeżej, jeszcze kapiącej krwi. Jego zawinięte rogi zlewały się z otoczeniem, będąc czarnymi jak bezgwiezdna noc, która ich właśnie nawiedziła. Stąpał, szorując swoimi pazurami u stóp o kamień, topiąc dopiero co zleciały śnieg.

// 1x Demon, znajduje się 13 metrów od Ciebie, jest dobrze oświetlony. Nie atakuje, lecz z wolna zbliża się do Twojej postaci.
Kara opady Atmosferyczne nie działa, jesteś Niezłomny. Kara Pod Osłoną Nocy nie działa, potwór jest dobrze oświetlony, ty również. Działa za to na Ciebie kara Spadek temperatury poniżej zera stopni

-----------

Kiellon poczuł smród rozkładającego się ciała i odurzającą woń siarkowodoru. Nie widział nikogo, chociaż nadal słyszał ten sam dźwięk, co wcześniej, tym razem już zdecydowanie głośniej i wyraźniej. Wydawało mu się, że mógł on pochodzić z miejsca oddalonego o jakieś dwadzieścia, może dwadzieścia pięć metrów. Z czarnego, nieprzeniknionego nieba zaczął padać drobny, lepiący się śnieg. Pod swoją stopą poczuł coś lepkiego, wcale ciepłego.

Nawaar:
Krasnolud kroczył w ciemności. Wiedział, że będąc w takim miejscu niewiadomego pochodzenia lepiej być cicho. Na razie mu się udawało, nie zwracać na siebie uwagi. Brodacz w końcu dotarł do pewnego miejsca, które jakoby mogło być jego przystankiem ku dalszej podróży. Dlatego, że do jego uszu dochodziły wyraźniejsze odgłosy a w jego nosie śmierdziało siarką taką typową od demonów! Co jeszcze bardziej zmogło jego czujność i, padanie śniegu mu w tym nie przeszkadzało, ale było to dziwne zjawisko jak na takie miejsce z drugiej strony mogło tutaj cały czas tak być. Kiellon zrobił jeszcze jeden krok do przodu, by depnąć w coś? To coś było "przyjemne" ciepłe, ale oczywiście spojrzał sobie pod stopy, bo może wszedł w jakieś większe gówno niż mogło mu się wydawać. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej