Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Nowe porządki

<< < (10/17) > >>

Narrator:
ÂŚwita Emericka bez większych problemów powystrzelała resztę rotishy. Na polu walki zostały tylko dwa - jeden ranny, który pchnął swoją drugą kończyną próbując wbić ją w brzuch Emericka, drugi natomiast unikał walki z rycerzami. Biegł prosto w kierunku Hetmana.
2x Rothis (jeden bez jednej kończyny przedniej)

Zaidaan:
Rozwścieczony rotish podążał za cofającym się Emerickiem, który wciąż nabierał sił aby ponownie zaatakować. Dawno już nie walczył to i kondycja spadła, jeszcze pewnie potem zakwasów dostanie po tej walce. Po powrocie na Valfden będzie musiał trochę powalczyć na arenie by rozprostować kości i podbić trochę swoje miejsce w rankingu, a przy okazji jeszcze trochę zarobi! Jednak wracając do walki - słychać było wystrzały z pistoletów i rżenie koni, Emerick zerknął kątem oka co się dzieje u pozostałych i widocznie nieźle sobie radzili, skoro jedyne co dostrzegł do martwe ciała rotishy. Sam też będzie musiał sobie taki pistolet zakupić, ale to dopiero wtedy kiedy wyjdzie z tej potyczki zwycięsko i wróci cały i zdrowy do Królestwa. Ostrze bestii zbliżało się do brzucha Emericka z mało przyjaznymi zamiarami, a dodatkowej dziury nie potrzebował. Odskoczył na bok i wyprowadzając atak znad głowy odciął kolejną kończynę potwora. Rotish zawył głośno i nie tracąc czasu szybko pchnął ostrzem prosto w łeb potwora. Miecz wbił się od żuchwy wyżej - w kierunku mózgu. Emerick przebił czaszkę na wylot, szybko pomagając sobie nogą wyciągnął ostrze z truchła i kopnął je, przewracając. Jeszcze kilka chwil umierał w konwulsjach. Nagle Hetman poczuł jak coś mocno uderzyło go w plecy. Był to ten drugi, który jeszcze przeżył. Bękart odleciał wraz z mieczem parę metrów do przodu. Obrócił się na plecy i dostrzegł jak w jego kierunku zmierza rotish. Szybko wybadał sytuację. Jakiś metr od niego leżał jego miecz, natomiast dystans pomiędzy Emerickiem, a bestią wynosił jakieś pięć metrów i z każdą chwilą ten dystans się zmniejszał. W pewnym momencie robak znalazł się tak blisko, że postanowił doskoczyć do człowieka i wbić szereg swoich zębów w gardziel. Bękart natychmiast dosięgnął miecza i wystawił go ostrzem do góry. Dla rotisha było już za późno, nie mógł już zmienić kierunku skoku. Nadział się prosto na ostrze, które wbiło się w jego miękki brzuch i wyszło na zewnątrz z drugiej strony - pleców. Całe ciało spadło prosto na Emericka przygniatając go. Pancerni od razu podbiegli do swojego pana i ściągnęli ciało próbując go uratować i sprawdzić co mu się stało. Na szczęście nic poważnego, poza lekkim ubrudzeniem stroju błotem i zieloną krwią. Hetman pozbierał się z ziemi i wyciągnął swoją broń z martwego ciała rotisha. Jeden ze świty przyprowadził Emerickowi jego konia. Wskoczył na Tigrida i popatrzył na pobojowisko.
- Nienawidzę tych pieprzonych robali. Każę im spalić całą tą cholerną dżunglę..
Popatrzył na Kazika i resztę swojej drużyny. Wszyscy żyli, nikt nie został poważnie ranny. W takim razie rozkazał dalszą podróż.

Kazmir MacBrewmann:
- Lepiej wykarczować. Wtedy masz miejsce na plantacje. Powiedział idąc dalej.

Narrator:
No i drużyna ruszyła dalej. Już żadne rotishe na głowy im nie spadały i bez problemu dotarli do rozstaju dróg. Oczywiście skręcili w lewo, tak jak im kazano i ruszyli dalej. W końcu wyjechali z nieprzyjaznej dżungli i znaleźli się na jakiś równinach czy coś. W oddali dostrzegli unoszące się kłęby czarnego jak noc dymu.

Zaidaan:
Emerick jeszcze trochę obolały po przygniecieniu przez rotisha siedział w siodle i obserwował czujnie okolice. Nie chciał żeby jakiś kolejny robal spadł mu na twarz. Już widział w swojej głowie wizję przyszłości tej dżungli. Zostanie całkowicie wykarczowana, egzotyczne drewno się sprzeda, a na miejsce tropikalnego lasu wstawi się przeróżne plantację lub manufaktury. Prawdopodobnie miejscowa ludność będzie trochę niezadowolona przez uprzemysłowienie wyspy, ale będzie warto. W końcu też opuścili tą cholerną dżunglę i od razu drużyna dostrzegła na horyzoncie kłęby dymu, jakby ktoś coś palił. Emerick machnął lejcami i uderzył lekko Tigrida ostrogami aby go popędzić. W ślad za nim zrobili to pozostali i przyspieszyli, aby jak najszybciej zbadać cóż tam się pali. Czyżby to gospodarstwo?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej