Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Porządek społeczny
Longinus Podbipięta:
//Spoczko, ale zamiast edytować wpis, napisz tą walkę raz jeszcze.
Kendes z śniącego ognia:
ÂŁapię bragga i rzucam go za siebię w strone przewróconego stołu. Mąż upadł na ziemię zdzierając sobie lekko nos. Bandyta zmienił kierunek na aktualnie bezbronnego mnie.
Miecz został w rabusiu jak by to zrobić.
Osiłek po skróceniu dystansu natychmiast wykonał zamach z prawej strony mieczem. Mając sekundy na namysł skoczyłem na bandytę wgryzając się zębami w ramię ręki która trzymał miecz, rozszarpując tkanki , co skutkowało wypuszczeniem oręża. Krzyknął przeraźliwie, dzwięk jego głosu można byłoby uznać za przykład czystej agonii. Następnie podciąłem mu nogi z pomocą ogona nacierając resztą ciała tak by go przewalić na podłogę raz zarazem uderzając pięściami w twarz by stracił prztomność. Kiedy bandyta zaliczył nokaut zwróciłem się do Bragga.
-Leż.
Z głową nisko poszedłem po mój miecz. Wróciłem do pobitego podniosłem nieprzytomnego banitę przykładając miecz jeszcze ciepły od krwi kapiącej z ostrza i podeszłem do okna które przestrzelił bełt wystawiając na widok bandytę a samemu zakrywając się ścianą obok.
-Wyjdź i uratuj swojego koleżkę!!! krzykłem.
Longinus Podbipięta:
Długo nic się nie działo. Prawie, że minutę. Dopiero po upływie tego czasu kolega strzelca zginął. Bełt trafił w jego czoło. Głowa zbira opadła bezwładnie, a twarz zastygła w dziwnym grymasie. Na podłogę kapnęło kilka kropel krwi. Oprócz tego, było cicho.
Kendes z śniącego ognia:
upuściłem bandytę na podłogę.
-idź do żony i córki upewnij się czy są bezpieczne i odsuń ich od okien, biegiem.
wyjrzałem na teren przed ulubionym oknem strzelca, miałem pewne trzydzieści sekund by przyjrzeć się terenowi zanim załaduje kolejny bełt. Chciałem wyłapać możliwe pozycje strzeleckie.
//mogę prosić o opis rzeczy niedaleko mnie.
Longinus Podbipięta:
No i poszedł.
Uliczka była nader wąska i jedynym, co widziałeś były inne domy i rzadcy przechodnie, którzy widząc rozbite okno, pośpiesznie odchodzili. Strzał można było oddać albo z jednego z domów w zasięgu, albo na jednym z jego dachów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej