Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Longinus Podbipięta:
No a pora malowala się na popołudnie. Mniej więcej godzina 16 czy 17. Słońce powoli chyliło się ku horyzontowi.
Nawaar:
Wszyscy byli gotowi na dalszą podróż w końcu, padł rozkaz, także krasnolud ruszył konia, który przystosował się do tempa narzuconego przez Marduka. Brodacz zrównał się z człowiekiem jak było wcześniej planowane, ale nic się nie odezwał, po prostu błądził myślami a jednocześnie pora dnia była ładna zachód słońca był piękny, lecz trójka wisielców mąciła wszystko. Kiellon sobie cicho westchnął, jadąc dalej nie zwracał na razie uwagę na rycerzy, gdyż widząc zwłoki nie zareagowali inaczej niż starzy towarzysze. Mimo to uczył, że trzeba ich pilnować.
Marduk Draven:
Znając już mniej więcej porę dnia Marduk wiedział, że mogą spokojnie zajechać ładnych kilka kilometrów. Do zmierzchu pozostało kilka godzin. Głód i pragnienie nie były jeszcze tak duże, by zmuszać do sięgania po zapasy w wozie którym operował Longinus, toteż Draven nie narzekał, nie zatrzymywał kompanii. Postanowił wyrwać się z rozmyślań.
- Więc, Dypoldzie...- zagaił rycerza przerywając głuchą i drażniącą ciszę.- Nie słyszałem jeszcze o waszym zakonie. Jak się on zwie?- spytał.- Dużo macie członków?- dodał po chwili. Kto wie, może by się czegoś dowiedział jeszcze? Spróbować nie zaszkodzi.
Narrator:
Henryk się oburszył na pytania Marduke'a, ale postanowił się już więcej nie odzywać bo jeszcze do jakiejś tragedii dojdzie. Dypold jednocześnie wyrwał się z letargu i zastanowił się trochę przed odpowiedzią.
- Pełna nazwa zakonu brzmi: Zakon Ubogich Rycerzy Zartata Domu Myrtańskiego. W skrócie można też po prostu używać nazwy Kawalerowie Mieczowi. Obie formy mogą być używane. A jeśli chodzi o członków... Cóż, nie jestem w stanie naliczyć ich wszystkich więc ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, ale mogę jedynie dodać że naszych braci zakonnych jest ponad trzy-cztery setki. A jeśli można wiedzieć, jak wygląda u was stan liczebny? Ale oczywiście nie zapominajmy, że liczba nie jest równa jakości.
Zaśmiał się ze swojego jakże zacnego żartu.
Marduk Draven:
Marduke pokiwał głową z uznaniem, próbując zapamiętać pełną nazwę z zakonu. Z dużym trudem udało się. Chyba. Zignorował Henryka i jego bulwers. Zaśmiał się z przednio-zacnego żartu Dypolda.
- Hmmm...- zastanowił się po chwili.- Byłoby tak z kilku tysięcy członków. Różnych rzecz jasna rangą.- odrzekł po momencie.- Tak więc dysponujemy zarówno jakością, jak i liczbą.- dodał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej