Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (49/82) > >>

TheMo:
Themo w ten czas zajął się jedzeniem i piciem. Potrzebował energii do walki, by nie zawracać sobie głowy uczuciem głodu. Pałaszował kaszę garściami. Znaczy łyżką, ale to taka metafora. W międzyczasie zastanawiał się nad planem bitwy. Wysadzenie murów ściągnie na nich uwagę. Mogą przerzucić siły na wschód, lub wycofać się na północ i przejąć zakładników. O wiele lepsza byłaby pierwsza opcja. Był gotów wziąć na siebie jak najwięcej sił wroga, by jego towarzysze mogli wykonać swe zadania.

Marduk Draven:
- Racja.- odpowiedział Kiellonowi.- Z resztą, nasz hetman zdaje się być odrobinę... nieobecny.- mruknął jeszcze. Draven martwił się trochę. Ich największa nadzieja, a raczej nadzieja tych biednych mieszkańców w tym, że Themo i jego grupa poradzą sobie i ściągną na siebie jak najwięcej sił wroga. Ale nawet wtedy zostaje spory problem tego, że resztki z północy mogą wedrzeć się do domów.- Ciężka to będzie bitwa. Walczymy nie tyle o uwolnienie miasta, ale o życie cywilów. Mam jakieś złe przeczucia.

Nawaar:
- Dlatego właśnie w pierwszej kolejności zainteresowałem się cywilami, bo w razie porażki dostaniemy nieźle po dupie od ludności jak i pewnie samego króla do tego jeszcze te nowe bractwo mogłoby, przejąć nasze ziemie. Widzę więcej problemów niż na początku. Krasnolud zamiast użyć kłamstwa w dobrej sprawie, żeby pocieszyć Dravena, pokazał mu natomiast jaką odpowiedzialnością przyjdzie się zmierzyć Bractwu ÂŚwitu.

Kazmir MacBrewmann:
- Nudze sie....

Longinus Podbipięta:
W końcu posiłki zostały zjedzone. Inżynierzy pracowali a żołnierze odpoczywali.
O świcie nastała pobudka. Inżynierzy skończyli robotę, tworząc przenośne, dwuosobowe, drewniano-metalowe osłony. Podzielono wojska i posłano je na pozycje wyjściowe.
Marduk, Kiellon oraz rycerze Dypolda od północy, wraz z paladynami.
Melkior i jego zgraja wraz Gascadenem i Toruviel od zachodu, z mieszanką wojsk bractwa i regularną armią. Od wschodu zaś Themo, Domenik i Kazmir oraz regularne wojsko. Każda grupa skryta w gęstwinach dżungli, ukryta od wzroku zbirów. Wszyscy czekali aż ta ostatnia grupa, pod dowództwem Themo ruszy do ataku, zaś saperzy ustawili się tak, aby iść w drugiej i trzeciej linii. Szturm miał zacząć się o dziesiątej rano. Na murach widać było kilkudziesięciu łuczników i kuszników. Zaś pod murami trochę "wojska" normalnego. Jakby ulepszali barykadę. Z pewnością nie byli to wszyscy odbiorcy, ale dobrze wróżyło. Wróg mógł nie być gotowy.  Godzina ta właśnie nastała...

[member=25802]TheMo[/member]
[member=26303]Kazmir MacBrewmann[/member]

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej