Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka

<< < (48/82) > >>

Nawaar:
- No i w końcu mamy wszystko zaplanowane. W głosie krasnoluda było słychać ulgę, bo ile to można myśleć, ale na szczęście Kiellon nie był od tego! Marduke wyszedł, także i on mógł się ruszyć, lecz jakoś dziwnie się zastał! - Dziwne czuję się, jakbym przesiedział tutaj jakieś dwa tygodnie. Brodacz zerwał się z miejsca wszystko strzeliło od kości po zbroję. W międzyczasie zadzwoniono na posiłek, także trzeba się udać, bo jak to walczyć rano o na głodnego. - Słyszeli mości rycerze najeść się i czekać na sygnał. Kiellon upominając pozostałych, wyszedł z namiotu, udając się do kuchni polowej, która daleko od dzwonka nie stała. Dlatego wziął co tam mięli a wiadomo, że rarytasów nie będzie z drugiej strony, nie zamierzał wybrzydzać i jadł, co dawali. Paladyn nie spieszył się, gdyż nie miał do czego i nawet obserwował jakie nastroje, panują w obozie.   

Narrator:
No i kucharze polowi dawali jeść i pić. Do jedzenia była kasza z wieprzowiną i sosem, do picia dawano zaś po kuflu nieco rozcieńczonego wodą piwa, co by wojacy nie podchmielili się za bardzo.

Melkior Tacticus:
Melkior nie jadł, zawsze walczył na pusty żołądek, napił się tylko piwa.

Marduk Draven:
Marduk także zaczął konsumpcję obiadu polowego. Dosiadł się w tym celu do Kiellona.
- Co sądzisz o planie?

Nawaar:
Kiellon sobie spokojnie spożywał posiłek, który był najnormalniejszy do dostania w kuchni polowej! Bardzo dobrze, że takie jedzenie było w przypadku lepszego to wszyscy, by się rozleniwili i nie byłoby komu walczyć. W takim stanie ogólnej stagnacji, milczenia można było wiele sobie myśleć. Najczęściej były to pierdoły, ale coś trzeba robić prawda? Zwłaszcza, gdy nie pozostaje nic innego jak czekanie. Wtedy też do pogrążonego w myślach krasnoluda, dołączył człowiek. Natychmiast jak z rękawa dał temat do kolejnej debaty. - Ech.... Brodacz westchnął sobie. wszystko wyjdzie i tak w praniu jak to mówią, bo nie raz plan bitwy był perfekcyjnie zaplanowany i jedna mała pierdoła niszczyła wszystko. Paladyn znowu się zamyślił, bo miał jeszcze czas na przemyślenie i wyciągnięcie innego wniosku. - W naszym przypadku wszystko jest zależne od zgrania i tutaj może być problem do tego przydałby się jeszcze dowódca, który potrafiłby ogarnąć burdel jaki powstanie. Sam wiesz taki z zimną głową jak Themo na przykład, bo Emerick ze swoimi ambicjami sięgającymi dalej niż królestwo samego Zartata mógłby nieco za mało, przejąć się stratami w ludziach, ale to pewnie za pochopnie powiedziałem, ale cóż rzekło się. Widocznie krasnolud bardziej cenił Themo za bitwę o most z demonami niż Emcia, czy to się zmieni czas pokaże.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej