Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Nawaar:
- Ten plan jest rozsądniejszy. Pochwalił przełożonego, który szybko zmienił zdanie. Teraz jak to ujął Themo trzeba się, zsynchronizować, by nie narobić burdelu, ale znając całą ekipę jak i siebie to będzie i tak jeden wielki kurwidołek! Takie wyprawy z tymi typami są najlepsze. - Także może zrobić tak, że najpierw katapulty, potem Marduke z nami rozwala mur dla uchodźców, a potem reszta z Gascadenem uderza od zachodu? Sygnałem będzie pierwsza salwa? Zasugerował coś, ciągnąc się za brodę.
Domenik aep Zirgin:
- Ale ja nie jestem kurwa mać saperem... ile razy mam powtarzać że sie na tym za bardzo nie znam.
Nie ma tutaj sapera?
Zaidaan:
- Skoro dzielnica mieszkalna jest na północy to wystarczy, że paladyni wraz z żołnierzami uwiną się szybko na murach i otworzą bramy. Wtedy reszta piechoty wejdzie do środka i zepchnie bandytów do tyłu w międzyczasie gdy wyznaczona grupa zajmię się ewakuowaniem cywili. Tak naprawdę to jest najbardziej optymistyczny scenariusz, nie zdziwiłbym się jakby bandyci widząc stratę murów zasłonią się za tarczą z cywili, są zdeterminowani i nie mają nic do stracenia, w dodatku to po prostu bandyci. No i niech w końcu ktoś zawoła saperów bo trzeba to sprecyzować. No i ja zostaje w obozie? No dobrze, to będ obserwował szturm i ewentualnie interweniował.
Marduk Draven:
- Gascaden, leć po saperów.- rozkazał.
Longinus Podbipięta:
Całkowitym przypadkiem zdarzyło się, że jeden z inżynierów - saperów przechodził w pobliżu i usłyszał, że są potrzebni. Nieśmiało wszedł do namiotu dowodzenia i lekko skłonił się przed Dravenem.
- Wzywałeś Panie? Jestę inżynierę.- powiedział.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej