Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Nawaar:
Wszyscy wspólnie ruszyli, ale znowu doszło do kłótni na pomysły i każdy miał swój! Najlepsze w tym, że nikt teraz nie wie, co dzieje się na miejscu i jak bandyci się zorganizowali, bo warianty mięli różne, także mogło być ciekawie w każdej chwili. - A może dojedziemy i sprawdzimy jak sytuacja nim zdecydujemy, co robić dalej? Każdy pomysł jest coś wart, lecz wszystkie również można zniweczyć, przez jedną rzecz, której się nie widziało, aż żal, że nie ma z nami wampira jego pamięć krwi znów, by się przydała. Brodacz więcej nic nie powiedział, gdyż towarzysze zbliżyli się do posterunku, gdzie stacjonowali ludzie z herbem kanclerza bractwa. - Przepuście nas, bo czas nagli mości panowie, ale może wiecie co się dzieje w K'efir? Pewnie to nie daleko stąd. Paladyn uważał, że każdy strzępek informacji może się przydać choć i głupia plotka, którą szybko można zweryfikować.
Zaidaan:
- Kiellon ma rację. Zobaczymy jak sytuacja się ma jak dotrzemy. - no i tak dojechali do posterunku. - Przepuśccie nas żołnierzu. Przecież nie zablokujecie drogi Hetmanowi i pozostałym Radnym. Między innymi mości Marszałkowi.
Longinus Podbipięta:
- Drogi Marszałku. Pan Gotfryd kazał przekazywać, że do obozu przybyły jeszcze cztery pełne hufce Bracta ÂŚwitu oraz dwie pełne gwardie. W dodatku kazał zamaldować, że armaty zostały zasabotowane w czasie podroży i są nienaprawialne. Inżynierzy jednak główkują nad wykorzystaniem tego co z nich zostało.- odrzekł żołnierz.- Panie, aby dotrzeć do obozu przejedź przez nasz posterune i skręć w na zachód przy najbliższej kapliczce Zartata.
Nawaar:
Krasnolud wysłuchał meldunek, który otrzymał Draven. Był on dość zaskakujący a fragment o armatach przykuł uwagę kanclerza królewskiego. - Mają rozmach skoro chcieli używać armat! Całe szczęście, że się nie nadają do niczego poza złomem, kurde to by dopiero była masakra, jakby nas rozstrzelali. Jednak z drugiej strony nieźle się przyszykowałeś na te cztery steki przeciwników, oby jak najmniej nas zginęło. Brodacz rozejrzał się po zebranych, czy nie mają jakiś swoich wniosków albo dodatkowych pytań. - W drogę!? Zapytał nim, ruszył w kierunku kapliczki Zartata.
Marduk Draven:
- To nasz armaty zasabotowali.- odrzekł z zażenowaniem Kiellonowi.- Dziękuję żołnierzu. Zartat z Tobą, a reszta, ruszamy!- rozkazał. Konwój ruszył dalej. Zdjęto barykadę, dzięki czemu kompania przejecheła bez problemu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej