Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Longinus Podbipięta:
- Są tam też Zartatowi winni chłopi, kupcy i inni ludzie, którym się nie zbyt dobrze powiodło.- odrzekł bez wahania Longinus.- To, że miasto zagarnęły męty nie znaczy, że ma być zrównane z ziemią.
Kanclerz katagorycznie odrzuca taką możliwość ze względu na możliwe straty w cywilach i straty materialne.- wyjaśnił.- Zamiast tego...- nie dookończył. Do karczmy znów wszedł Marduke.
Marduk Draven:
Drave słyszał zza drzwi rozmowę.
- Zamiast tego...- dokończył za Longinusa Draven.- Grupa paladynów przedrze się na mury dzięki mocy przemieszczenia. Otworzy frontalne wrota, po czym zrobi tak ze wschodnimi i zachodnimi.- wyjaśnił.- Armia zwiąże walką bandytów zaś wybrana do tego grupa uda się do ich siedziby, znajdzie szefa tego burdelu, zmusi do kapitulacji, no i odda Melkiorowi na przesłuchanie.- kontynuował.- Potem już na haki i sznury.- dokończył.-Zbierać się. Jedziemy.- rozkazał i wyszedł. Dosiadł swego konia i czekał jeno na resztę.
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir wyszedł za Mardukem i zasiadł na koźle swego wozu.
Nawaar:
- No to przekonamy się na miejscu. Zakończył, bo nie było już o czym gadać. Większość idących na akcję, wie co ich czekać będzie oraz to jak wygląda stado przeciwników, także zebrał się, wstał od stołu i ruszył ku wyjściu z karczmy, udając się do swego konia. Stajenni przygotowali go należycie, a nawet dali podest, by brodacz miał łatwiej wejść, kiedy koń usiadł na ziemi to paladyn na spokojnie, dosiadł go. Koniś wstał i wraz z jeźdźcem byli gotowi do podróży. - To, co komu w drogę.
Zaidaan:
Emerick prychnął i wyszedł za Mardukiem. Podszedł do swojego wierzchowca i pogłaskał go po pysku, następnie wsiadł na niego i popatrzył na Dravena.
- A paladyni posiadają jakieś magiczne dary od Zartata, które odbijają bełty? Ich tam jest ponad cztery setki i grupka rycerzy ma zamiar po prostu sobie przemieścić na mury i pootwierać wszystkie bramy? Dostaną po bełcie w plecy i na tym skończy się ten plan.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej