Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Marduk Draven:
Marduk zbudził się jakoś przed zakonnikami Dypolda. Podniósł się żywo z łóżka i runął na ziemię. Nie ze zmęczenia czy braku koordynacji. Zwyczajnie zatrzymał się na ugiętych rękach i wyprostowanych nogach. Zaczął robić pompki. Zawsze je robił po wstaniu. Utrzymywał dzięki temu zdrowe ciało, które lepiej służyło Zartatowi. Po zrobieniu około setki, lekko spocony Draven powstał i otarł twarz. Zaczął zakładać swą zbroję. Metal zgrzytał i szczękał, materiały wydawały swoje własne odgłosy, ostrogi brzmiały jak zawsze metalicznie, jak broń. Paladyn założył rękawice ze skrzypem metalu i odgłosem skórzanych rękawic w których zaciska się pięść. Podpiął hełm pod pas i zapiął pelerynę. Zostawił łóżko zaścielone i wyszedł.
- Pochwalony Zartat!- pozdrowił karczmarza i zakonników. Przysiadł.- Dajcie panie karczmarzu także jajecznicy, chleba pajdę i wody.- poprosił.- I jeśli łaska zbudźcie jeno resztę.- polecił i zmówił pacierz.
Longinus Podbipięta:
Wstał także Longinus. Najbardziej pobożny z czwórki karzącej zło ogniem i mieczem. Odziany w swe czarne skórzane odzienie z elementami kolczugi przysiadł się do rycerzy i oparł potężny miecz o stół.
- Dla mnie też, jeśli łaska.- rzekł. Zacząć odmawiać modlitwę.
Nawaar:
Krasnolud również się wyspał. Alkohol opuścił jego ciało szybko jak zawsze z resztą. Brodacz ogarnął się powoli, wstając na nogi, by rozejrzeć się po pokoju był spokojny, bo nie widział żadnego włamu, także przemył sobie twarz w misce pełnej wody, potem delikatnie się obmył, żeby być gotów następnie mozolnie ubierał się do tego, zebrał ekwipunek i zszedł schodami na dół. Paladyn zauważył, że towarzystwo powoli się zbiera, a nawet zaczęli jeść jajecznicę! Zapach piękny. - Dzień dobry! Przywitał się, by za chwilę ponaglić karczmarza. - Ja również poproszę. Zapach cudowny, więc smakować również będzie wyśmienicie. Zakończył, dosiadł się i czekał, nie zmawiał modlitwy, gdyż tak szybko nikt się nie zmienia i potrzeba czasu jak do wszystkiego!
Toruviel:
Toruviel także zeszła na śniadanie, witając się z resztą.
- Dla mnie także.
Zaidaan:
O dziwo Emerick też jako tako wstał. Tym razem bardziej wyspany niż ostatnio. Zszedł na dół już ubrany w zbroję i dosiadł się do reszty.
-Dla mnie też jedna porcja! I piwa!
Dodał swoje zamówienie i czekał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej