Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Bitwa o K'efir część III - krwawa jatka
Longinus Podbipięta:
Tymczasem Zagłoba opowiadał kolejny żart.
- Co robi dzik w zamku, mości panowie?- spytał Onufry. Poczekał chwilę wśród ciszy.- Penetruje lochy!- wyjaśnił i wybuchnął śmiechem.
W jakiś czas potem kompania zajechała do zajazdu, któren to był duży i wyposażony nawet w stajnię. Chłopi stajenni wzięli od nich konie i wozy, jeden wskazał wejście do karczmy.
Zaidaan:
Emerick przez ten czas trzymał się z tyłu przy wozie. W końcu tam są szlachcice. I Emerick. Popatrzył podejrzliwie na elfkę po pytanie o miejsce.
- A co cię tak nagle do tego skłoniło, hm?
W końcu też dotarli pod gospodę. Oddał Tigrida jakiemuś tam pachołkowi, a sam wparował do środka i już na samym wejściu zaczął szukać wzrokiem gospodarza. Zapominając w sumie już o elfce.
-Witajcie gospodarzu! Wina, piwa i jadła dla spragnionych, głodnych i umęczonych podróżą! Jak najwięcej!
Nawaar:
Krasnlud dawno słyszał ten żart, który był gadany pewnie nie raz na królewskich przyjęciach oraz we dworach szlacheckich, ale brodacz znał bardzo dobrą odpowiedź na to. - Aż mi jelita na drugą stronę przekręciło, Zagłobo! Dobre, dobre. Widocznie paladyn chciał się przypodobać człowiekowi, żeby potem jakieś lepsze relacje zrobić oraz w razie czego szlachcic wspomógł go w różnych sprawach. - Mam nadzieję, że masz tego więcej. Uśmiechnął się szczerze i popędził konia jak zapewne wszyscy, aby dojechać do karczmy! Raju obiecanego strudzonych podróżników. Koniami zajęli się stajenni, co znaczyło, iż przybytek jest jednym z tych bogatszych i pewnie jest znacznie lepsza obsługa niż w jakieś spelunie. Kiellon wszedł do środka za Emerickiem, który zamawiał w samym progu. - Ino chyżo! Dodał, by nieco ponaglić karczmarza oraz jadło podawce. Następnie usiadł do dużego stołu, bo jak cała kompania zasiądzie to nie ma zmiłuj, że posiedzenie będzie krótkie!
Kazmir MacBrewmann:
- Bardzo chyżo! Rzucił za krasnoludem, wchodząc ze swoim psem i papugą która jakimiś trafem też była w furgonie. Zasiadł obok Silvertanka.
Narrator:
Zaraz za krasnoludami i biedakiem do karczmy wkroczyła trójka zakonników. Dosiedli się do towarzystwa czekając na jadło i trunki. Chwilę później wkroczyła trójka szlachciców, z Zagłobą co go się uspokoić nie dało na czele.
- Miodu, miodu dajcie bo mnie gardło zara zaschnie!
Wykrzyczał i dosiadł się do reszty. Nie mogło oczywiście zabraknąć paladynów i pancernych, którym również należał się odpoczynek. Karczmarz latał we wszystkie strony. Tak samo jak i dziewki co podawały piwa i jadło. I właśnie dwie takie białki podały do stołu kompanii dzbany różnych trunków. Grzańce, wino, piwo, miód pitny i wiele, wiele więcej. Na porządny posiłek będzie trzeba jeszcze poczekać, ale zakonnikom na tę chwilę wystarczyło wino, przy którym zaczęli między sobą rozmawiać. W międzyczasie Zagłoba z kompanami dobrali się do miodu i piwa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej