Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Z miłości do pieniędzy

<< < (12/20) > >>

Zaidaan:
Przechodzień popatrzył dziwnie na elfkę.
- Czo pani? Wczoraj się urodziła? Toż to dowódca tutejszego fortu, urodziny dzisiaj ma.

Toruviel:
- Oj, dziękuję, dziękuję.- odrzekła, ukłoniwszy się. Popatrzyła na bile w poszukiwaniu informacji na temat tego, gdzie impreza ma się odbyć. Równocześnie powstrzymała się przed tym, by paskudnie zakląć. W niezłe szambo się wjebała. Dowódca fortu, rycerz, co jeszcze? Może biedny Hetman Koronny albo Kanclerz alkoholik?

Zaidaan:
Gdy tak elfka sobie chodziła po zmierzchu po ulicach, nagle z bocznej uliczki wyskoczył jakiś zbir. Przyłożył coś ostrego do pleców długouchej i przydusił ją lekko ramieniem. Cofnął się z nią do ciemnej uliczki.
- Nie próbuj żadnych sztuczek, głupia suko!
Nagle z ciemności wyszła inna tajemnicza postać. Wysoka, sczupła. Ubrany podobnie jak mężczyzna z mostu. Z założonymi rękoma za plecami podszedł dość blisko elfki, pokręcił z niezadowolenia głową.
- No, no, no. Toruviel, nieładnie. Myślisz, że nikt cię nie obserwuje? Co to za pytania? Przecież chyba wiesz co masz robić, nieprawdaż? Właśnie naraziłaś biednego krawca, wracając do domu może ujrzeć w przedpokoju martwe ciało swojej córeczki i obok kochaną żonę.
Uśmiechnął się diabolicznie.

Toruviel:
Elfka została zaskoczona. Z nożem na gardle mogła by się wywinąć. Tu jednak sprawy się komplikowały. Na razie, przynajmniej na teraz współpracowała. Wysłuchała monologu człowieka. Zmierzyła go paskudnym spojrzeniem.
- Spróbuj ich chociaż tknąć. Nie mieszaj ich w to.- syknęła.- Myślisz, że jestem idiotką, która zabija nie wiedząc nawet kogo to robi?- parsknęła. W głowie obmyślała plan awaryjny wyjścia z tej sytuacji.

Zaidaan:
Tajemniczy gość schwytał elfkę mocno za twarz, wyciągnął sztylet i przyłożył do twarzy. Po chwili uśmiechnął się, a potem roześmiał.
Oooo, przejęłaś się ich losem, popatrz jaka szlachetna! Bo co mi zrobisz? Zabijesz? Już czekam, dziweczko. Spróbuj tylko coś spierdolić, a wiedz że ktoś ich odwiedzi.
 
Nagle z twarzy zniknął mu uśmiech, a pojawił się gniew. Puścił twarz Toruviel i odsunął się kilka kroków do tyłu. Popatrzył czy ktoś nie idzie, potem spojrzał na elfkę, zamachnął się i zdzielił kobietę w twarz z zewnętrznej strony dłoni, mocno, aż zabolało. Osiłek ją puścił, ale dalej trzymał ją na oku.
A teraz zapierdalaj zrobić co masz zrobić! A! Pamiętaj też, że kusznik tylko czeka na powód aby strzelić ci prosto w plecy.
Nawet nie będziesz wiedziała skąd.
Oboje się odwrócili i zniknęli w ciemności. Elfka mogła dostrzec jak jacyś ludzie w maskach idą w tym samym kierunku, pewnie idą na bal.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej