Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Kazmir MacBrewmann:
- Wiecie, a jak to fekaliox? Tydzień sraki i rzygania.
Marduk Draven:
O dziwo toporna, lub raczej młotna metoda Kiellona zadziałała. Jakoś, bo jakoś, wszak wiadomym było, że aep Kharim jest tępy jak własny młot. Wampir i paladyni postąpili do następnego pokoju. Marduke rozejrzał się z dłonią na szabli.
- Zaraza...- mruknął. Popatrzył na siepaczy i kultystów. Zebrał energię magiczną. Duże pokłady.- Wybiła godzina waszego rozgrzeszenia i pokuty!- zawołał do nich. Dobył szabli i ruszył szarżą na nich. Siepaczy przygotowali się na coś, co nigdy nie zaszło. Atak nie nastąpił bowiem od przodu, lecz tyłu. Paladyn wykorzystał pokłady magicznej energii jakie zebrał i zechciał pojawić się za plecami wrogów. A wola stała się czynem za sprawą Zartata. W jednej sekundzie Marszałek Koronny zdematerializował się i pojawił za kultystami. Dobyli mieczy. Siepacze ruszyli na pomoc. Dwaj.
Draven zaatakował pierwszego z siepaczy, który aż się wyrwał. Miecz i szabla się zderzyły, syknęły jak węże. Poleciały iskry. Siepacz ciął na skos, od prawego dołu, na co Draven zareagował instynktownie - wypadem, zablokowanie miecza tuż przy rękojeści swoją bronią i pchnięciem wroga barkiem. Tak zdezorientowany siepacz stracił równowagę na wystarczającą ilość czasu. Marduke zebrał siłę w prawej dłoni i rąbnął na odlew w szyję wroga. Czarna ruda przerżnęłą się przez ciało, posoka trysnęła jak fontanna, oślepiając stojącego za bezgłowym siepaczem kultystę. ÂŁeb potoczył się po posadzce. Jakiś inny siepacz zaklął. Draven nie słuchał. Od razu przystąpił do ataku.
Wykorzystał fakt, że posoka naleciała do oczu kultysty, że wyciera oczy. Uniósł szablę do ciosu ponad głowę, oburącz i rąbnął straszliwie, mocno, z siłą niemalże orka. Rozciął przerażonego wroga pionowo na pół aż do połowy torsu. Paladyn wyjął miecz z upadającego ciała i telekinezą pchnął siepacza, który szarżował. Ten poleciał na kultystę. Oboje wywalili się.
1x Kultysta
4x Siepacz
Nawaar:
Kiellonowi udało się przebić przez drzwi, co wymagało sporawej siły, ale podołał sam. Brodacz zadowolony z rezultatu mógł pójść dalej za królem i przełożonym w Bractwie świtu. Trójka wojowników ruszyła do kolejnego pomieszczenia wypełnionego kolumnami taka klasyka podziemi, by góra nie spadła im na głowy. Tutaj oczywiście również stali wrogowie, którzy czekali na awanturników. Marduke pierwszy zaszarżował, przemieszczając się i wykańczając rywali. Ci byli nieco bardziej wytrzymalsi niż wcześniej.
Kanclerz wyrzucił worek z solą, by dobyć tarczy. Teraz mając pistolet i tarczę czuł się nieco pewniej, bo siepacz pobiegł w stronę brodacza, który chciał ciąć swym mieczem w głowę najniższego z trójki towarzyszy. Paladyn bez problemu zablokował silny cios z góry na dół. Metaliczne tarcie i iskry posypały się na podłogę. Obydwaj wojownicy byli dość zdeterminowani dla wygranej, by móc walczyć następnego dnia, lecz siepacz miał pecha, bo został lekko odepchnięty do tyłu, a potem krasnolud za zasłony swej tarczy wymierzył w pierś przeciwnika, naciskając na spust pistoletu. Tutaj huk wystrzału był mocniejszy z racji, że mniejsze pomieszczenie. Srebrna kula, który wyleciała z lufy przeleciała te kilka metrów, trafiając mutanta tam, gdzie powinno być serce! Zbroja uległa kuli, bestia złapała się za pierś, padając ryjem na posadzę sali. Widocznie organów nie mięli poprzestawianych, gdyż po upadku się nie ruszał, a krew ulatywała z dziury czyli serducho zostało przebite. Celowanie w najważniejsze organy to podstawa, tak było w tym przypadku.
Krasnolud instynktownie schował pistolet do kabury, by za chwilę przekonać się o czymś przerażającym, gdyż jeden z siepaczy zbierał energię magiczną w dłoniach! Paladyn robiąc wielkie oczy, zebrał energię magiczną w dłoni, używając zaklęcia ochronnego czyli aurę tarczy. - Ashush! Tarcza przyjęła moc magiczną, emanując przeciw zaklęciem, którym okazał się piorun kulisty! Przeciwnik rzucił swym pociskiem w stronę brodacza. Piorun iskrzył się i leciał w jednym celu, aby pozbawić lub sparaliżować krasnoluda, lecz ten mając w sobie nauki Konrada zneutralizował atak, odbijając go a energia w nim zawarta rozeszła się po całej tarczy. Kiellon nie czekał więcej, tylko sięgnął po młotek, zebrał w sobie energię magiczną i użył przemieszczenia na siepacza, który zaatakował go magią. Krasnolud wkurzony zaczął uderzać go po plecach, zbroja pękała rany zadane uderzeniem zaczęły sinieć, a później się rozrywać, co skutkowało krwawieniem, ale najważniejszym jest ten najsilniejszy atak w kręgosłup, ponieważ jego przeciwnik padł na plecy, nie było czasu na zabawę jeno potężne uderzenie z góry na dół na głowę! Roztrzaskaną czaszka wraz z mózgiem pozbawiła wojownika chęci do dalszej walki z powodu natychmiastowego zgonu. - Marduke! Czarują! Wykrzyknął, by ostrzec kompana, który może mieć krasnoluda za idiotę.
Kiellon wiedział już, że w obecnej sytuacji na wiele go nie stać, więc zrobił ostatnią rzecz, a mianowicie szarpnął telekinezą jednego z mutantów, wcześniej zbierając drobinki energii magicznej i wyprostowując swoją rękę. Siepacz leżał teraz koło butów Marduka. Krasnolud po tym wszystkim schował się za tarczą, czekając na atak.
Pozostaje 22 srebrne naboje
1x Kultysta
2x Siepacz jeden u stóp Marduke
Zaidaan:
W międzyczasie gdy Bractwo ÂŚwitu lało się w podziemiach z fanatykami. Na górze trójka Bękartów zastanawiała się co zrobić z tajemniczą miksturką.
- Tego mutanta? - dopytał Hetman. - Pewnie tam leży dalej w podziemiach tamtej wieży.. Nie wiem co oni tutaj robili, ale to coś nie zapowiada nic dobrego..
TheMo:
-Więc proponuję miksturę oddać specjalistom, a temu mutantowi osobiście zrobię sekcję. Prowadź Emericku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej