Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Dragosani:
Schody na górę prowadziły na górę. Emerick minął niższą górę i wszedł na wyższą górę. No i znalazł się w pomieszczeniu na górze, które zapewne służyło strzelcom. Był tutaj stolic i krzesło. I, oczywiście, wąskie otwory przez które można było strzelać. Na stole stała nieduża srebrna karafka. Była także drabinka, prowadząca wyżej, na dach wieży.
Drzwi były drewniane. Zapewne dałoby się je wyłamać. Co do przełącznika labo dźwigni, to w pomieszczeniu była tylko jedna. Ta otwierająca kraty, zza których wyszły mutanty.
Zaidaan:
Schody się ciągnęły i ciągnęły, aż chyba za bardzo. Dostanie się na górę było ciężkie, a co dopiero wejście na wyższą górę. Uradował się gdy zobaczył na stole karafkę. Wziął do ręki i zajrzał do środka. Postanowił to jednak zostawić na później, bo czuł że czeka przed nim ciężkie wdrapywanie się na strych wiedzy. Wlazł drabinę na najwyższą górę i rozejrzał się po górzystej górze.
Nawaar:
Krasnolud wiedząc, że na nic da się macanie ścian, drzwi to przeszedł do radykalnych środków.- Dobra niczym tego nie otworzymy. Trzeba przejść do rozwiązań siłowych. Zobaczymy czy drewno poradzi sobie z tym. Cofnął się kawałek, odłożył worek z solą, a w dłoni zawitał mu młot, którym raz za razem uderzał w drewniane elementy. Hałas musiał się pojawić, ale i tak każdy zainteresowany wiedział, że wybawiciele przybyli. Dlatego brodacz się nie powstrzymywał tworząc totalną demolkę drzwi. Swoją drogą ciekawe czy paladyn sam podoła temu i drewno ulegnie.... W nadziei oczekiwał dobrego rezultatu.
TheMo:
A Themo za ten czas pilnował statku, bo ktoś to musiał robić. A nóż ktoś by się ostał, kto miałby chytry plan zaatakowania od tyłu. Ale po pewnym czasie znudziło mu się robienie jako potencjalne wsparcie ogniowe, które i tak nie było potrzebne, zważywszy, że sytuacja w forcie była opanowana. Przynajmniej tak mu się wydawało. Wszak miał widok tylko na główny plac. Więc postanowił trochę rozprostować kości i przejść się po zdobycznym forcie. A nóż rzuci mu się coś w oczy, czego towarzysze nie zauważyli. Na początek postanowił przeszukać truchła w nadziei na coś ciekawego.
Marduk Draven:
Marduke przyłożył dłoń do czoła maski. Westchnął z jej metalicznym pomrukiem.
- Odsuń się.- rozkazał Kiellonowi.- Rozwalę je telekinetycznym uderzeniem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej