Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Torstein Lothbrok:
Emerickowi odpowiedział głos. Pytanie.
- Cooo?- chwilę potem Hetman usłyszał trzask desek i tupot butów. Torstein z dupy pojawił się za nim, jakby skądś zeskoczył. Złapał Emericka za ramiona i przekręcił w swoją stronę.- GDZIE? WIDZIAÂŁEM JAK BRALIÂŚCIE JAKÂĄÂŚ BECZKĂ I MNIE NIE ZAPROSILIÂŚCIE! WY GÂŁUPIE CHUJE, WY!
Marduk Draven:
Na pokład wgramolił się także Marduke. Rozglądnął się i westchnął.
- Gaaaascaaaaaaaaadeeeeeeeeeeeeen!- zawołał w ślad za Emerickiem.- Mamy tu darmowe...eee... coś na pewno jest darmowe!
Zaidaan:
Widocznie zawołanie zadziałało, bo już po chwili coś zaczęlo biec w jego stronę. Nagle to coś go złapało i odwróciło w swoją stronę. Emerick nieco się speszył, mimo to zdzielił wikinga przez łeb.
- Ogarnij się. Czas na picie jeszcze przyjdzie. A to co przynieśliśmy to zwykła beczka wybuchowa podpalana i wyrzucana za burtę, ty gamoniu! Teraz trzeba być trzeźwym, bo ważna misja czeka!
Pogroził Torsteinowi palcem zapominając co sam jeszcze pare chwil przedtem zrobił. Hipokryzja totalna, ale po co się przyznawać, może wódy nie wyczuje.
Gascaden:
Nagle ni stąd ni zowąd, jakby się nauczył teleportacji, jaszczurka pojawiła się na pokładzie. Popatrzył troszku zdziwiony, bo po co go wołają, tak dobrze mu się wylegiwało na słońcu.
- Skoro darmowe to jakiś podstęp, albo rzecz nieważna. Bowiem gdy człowiek dostaje coś za darmo to tego nie szanuje. Co się dzieje?
Wyjechał nagle z filozoficznymi przemyśleniami, bo tak.
Nawaar:
Większość ekipy, którą osobiście znał przeszła test z woreczkiem soli, ale pozostało jednak kilku załogantów do opieki nad statkiem podczas rejsu czyli zwykłych marynarzy. Emerick opierdzielając wikinga w sumie za nic, zapomniał o najważniejszym! - Palec do woreczka z solą wsadź. Mamy przypuszczenia, że może być tu jakiś szpicel do roboty. Rzekł to normalnym tonem, ale trzeba było wykonać cały proceder. W sumie został do odnalezienia Gascaden, który na serio się chyba zapomniał albo co? Tym jednak zajął się Marduke, który wydarł ryja na cały pokład małego okrętu i tym magicznym sposobem niczym "z dupy" jak mawiają poeci, pojawił się jaszczur bredząc coś pod nosem, także i krasnolud wszedł na główny pokład. - Misja czeka, a ty się włóczysz. Masz jakieś może pytania? Zapytał, bo nie wiadomo co mu mogło umknąć, kiedy był w swoim świecie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej