Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Zaidaan:
- To zanim przyjdą to możemy trochę jeszcze tego nibyrumualeniedokońca napić. Tak troszeczkę.
Zaproponował propozycję nie do odrzucenia przez krasnoludzką rasę.
TheMo:
-Panowie, zostańmy tutaj i zbadajmy zawartość tej beczki.
Mówiąc to mrugnął do kamratów.
Marduk Draven:
Marduke wziął swój ekwipunek i razem z krasnoludem i wampirem ruszył. Znaleźli karczmę, trochę gorszą i "ciemniejszą", jednakże za głupoty trzeba płacić. Paladyn z obojętną miną wszedł do środka i spokojnie rozejrzał się. Dużo raanaarów i taurenów, oraz egzotyczna(przynajmniej na głównej wyspie Valfden) tancerka. Marduke nie poskąpił spojrzenia i uśmiechu. Z mieszka wydobył trochę grzywien i włożył je do mniejszego. Podrzucił na scenę, jednakże tak, aby nie przeszkodzić w tańcu. Odpalił skręta i usiadł razem z towarzyszami. Wziął łyk piwa, dokładnie badając smak, po czym połknął płyn.
- Musimy przestać chodzić do takich miejsc w strojach służbowych.- rzucił do krasnoluda.- Takie miejsca mają swoje...- zaczął w odpowiedzi królowi, obserwując tancerkę.-... uroki.
Przydałby mi się luźny strój na takie wypady...- pomyślał. Miał w planach zamówienie oficjalnego stroju marszałkowskiego, to czemu by nie dołożyć cywilnego?
//Zostaje:10 skrętów miodowych i 27 zapałek.
//Zabieram:
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
Nawaar:
Towarzysze ruszyli w kierunku innego miejsca publicznego i chodziło tutaj oczywiście o karczmę. Wygląd ulic jak i domów nie był zbyt zdewastowany co oznaczać mogło, że na dzielnice biedoty nie trafili, jednakże jakie odmienne jest życie na tej wyspie od tego w stolicy, gdzie klasowość widać natychmiast tutaj wydawało się to bardziej stonowane, co podobało się krasnoludowi! Karczma pod szyldem "ÂŁuskowatej Jane", nie wyglądała jak ta wcześniejsza w centrum, ale to właśnie w takich dzieje się najwięcej i tutaj nagłe strzały z broni palnej będą bardziej na miejscu niż w tych bliżej centrum. W końcu weszli do środka, by móc się lepiej przyjrzeć, ale to właśnie dwójka paladynów przykuła spojrzenia tutejszych. Widocznie ten przybytek bardziej toleruje swoich z racji większej ilości taurenów i raanaarów, i nie dziwota, że jegomoście w blachach zwrócili swą uwagę, bo można było ich wziąć za jakąś straż. Choćby tą powszechnie znienawidzoną straż miejską! Jednak po chwili zachowywania się naturalnie wszystko zrobiło się z pozoru normalne. Wtedy brodacz zauważył lasencje, która sobie tańcowała kręcąc sobie łuskami i nawet fajnie jej szło, ale ciekawe czy robi prywatne występny, bo ślinka lekko mu ciekła na myśl o jakiś igraszkach. Kiellon mimo wszystko powstrzymał swą chuć przynajmniej na razie dopóki wszystko się nie ułoży. - W takich miejscach łatwo o informacje i o inne przyjemności. Wtórował królowi, siadając na przeciwko niego, puścił oczko w stronę tancerki, by móc wrócić do rzeczywistości, i odpowiedzieć Mardukowi. - Ja na sobie nie mam żadnych służbowych rzeczy a w tych czasach awanturników nie brakuje.
Zakończył popijając zamówione piwo przez Draga.
Dragosani:
- No trochę się nazbierało awanturników - Drago potwierdził słowa Kiellona, popijając piwo. - W sumie dzięki nim zarabiają kowale, płatnerzy... i karczmy - zaśmiał się. Zwrócił uwagę na to, że zarówno Marduke jak i Kiellon przyjrzeli się tancerce. Cóż, co kto lubi. Wampir jakoś niespecjalnie przepadał za łuskami, ale może to on był jakiś dziwny.
- Ciekawe jak tam sobie nasze Bękarty poradziły - zamyślił się.
A tymczasem na Szachraju beczka z tajemniczym trunkiem dalej była beczką z tajemniczym trunkiem.
Nazwa: Beczka
Opis: Drewniana beczka o pojemności około dziesięciu litrów. Pełna mocnego alkoholu o oleistej konsystencji.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej