Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Zaidaan:
Emerick zasmucił się, że nie uda się zasilić królewskiej floty nowym okrętem, właściwie mogliby liną holować aż do portu, no ale..
Hetman przeskoczył na swój bryg i wyciągnął fajkę z paczuszki i odpalił. Przyglądał się ograbywaniu okrętu z mostku.
- Właściwie to załoga może trochę poćwiczyć strzelanie do dalekich celów. Nie zaszkodzi, a i tak mamy czas.
Powiedział do osoby stojącej obok niego. Czy to Galahad, albo jakiś majster lub pierwszy oficer.
Dragosani:
ÂŁadowania była w większości pusta. I ciemna. Było tutaj tylko jedynie kilka beczek z solonym mięsem i beczek z czymś co chyba było rumem. Jak to na pirackim statku. W kacie leżał worek wypchany jakimiś szmatami. Nie wiadomo skąd, dlaczego i po co.
- Ano takie ćwiczenia zawsze się przydadzą - odparł Galahad. - Ale najpierw sugeruję poczekać na Kazmira. Może czuć pewien uraz, gdy zaczniemy strzelać do statku, którego ładownię właśnie plądruje.
- Więc? - zapytał Dragosani, gdy paladyni nie kwapili się do walki. - Wahacie się przed zaatakowaniem towarzysza, nawet bronią treningową. To z jednej strony dobrze, ale też źle. Jeżeli nie chcecie wyładować się w ten sposób, po prostu to powiedźcie. Będzie jeszcze okazja do walki. Z prawdziwym wrogiem.
Kazmir MacBrewmann:
- Gunwo, nic tu nie ma... Kazmir podszedł do beczki z "chyba rumem", coś mu się należało po spotkaniu z kapitańskim wiadrem. Tak więc zaczął targać beczkę na zewnątrz.
Nawaar:
Dwójka paladynów ruszyła za jednym, znającym drogę wampirem. Krasnolud starał się zapamiętywać dość charakterystyczne budowle, by wiedzieć w razie czego, gdzie uciekać! Pamięć do tuneli w górach miał dobrą, więc pewnie w takich sytuacjach również się przyda, ale nie zapowiadało się na pułapkę. Kiellon sobie spokojnie czekał, aż nie został zrugany za czyn w tawernie. Strzał z pistoletu w miejscu publicznym rzeczywiście był bez wyobraźni, ale to czysta głupota była, ale jak to mówią nerwy niewytrzymały. - Nawet nie wiedziałem, że tu takie uda mają, kto by pomyślał? W końcu mięli okazję "poważnie" powalczyć drewnianą bronią. Właściwie w normalnych warunkach to, by parsknął, lecz chęć przywalenia Mardukowi w otwartej walce za te wszystkie docinki była zbyt wielka! - Ja chce powalczyć! Oznajmił i wyjaśnił, gdyby były jakieś wątpliwości. Dlatego odłożył wszystkie bronie na ziemi, które w całości nie były wykonane z drewna, po czym wziął drewniany młotek wraz z tarczą, aby odejść kilka kroków i zaatakować!
Rolled 1d6 : 2, total 2
Krasnolud rozpędził się i ze wściekłością w oczach oraz głośnym krzykiem, postanowił zaatakować swego przełożonego na początek w tors, bo jakoś trzeba było zacząć rozwiązywać wewnętrzne konflikty!
// Zostawiam, ale udźwigu nie będę zmieniał, bo mam za dużo liczenia potem :/
<br>Nazwa broni: Młot światła
<br>Rodzaj: młot
<br>Typ: jednoręczny
<br>Obuch: 25
<br>Wytrzymałość: 35
<br>Opis: Wykuty z 1,55 kg srebra o zasięgu 0,8 metra. Na obuchy młota wyryto runy, które układają się w sentencję: Kto godny dobędzie tego młota. Będzie szerzył sprawiedliwość, światło i dobro boga światła Zartata. Do rękojeści została przymocowana skórzana pętelka, która pozwala na wymachiwanie młotem. Młot ten został ukuty przez Nieumarłego w niegasnącym ogniu Efehidionu.
<br>Nazwa broni: Fuzyjka
<br>Rodzaj: muszkiet
<br>Obuch: 20 + obuch materiału pocisku
<br>Opis: Wykonany z 1kg stali Valfdeńskiej i 0,65kg drewna o zasięgu do 300 metrów
<br>Nazwa broni: Stalowa tarcza Bractwa ÂŚwitu
<br>Rodzaj: tarcza
<br>Typ: jednoręczny
<br>Wytrzymałość: 50
<br>Opis: Wykuta z 2,37 kg stali valfdeńskiej, wysoka na 0,8 i szeroka na 0,4 metra.
<br>Nazwa broni: Miłosierdzie
<br>Rodzaj: pistolet skałkowy
<br>Obuch: 15 + obuch materiału pocisku
<br>Opis: Wykonany z 0,57kg stali Valfdeńskiej i 0,37kg drewna o zasięgu do 50 metrów.
<br>Nazwa broni: Odkupienie
<br>Rodzaj: pistolet skałkowy
<br>Obuch: 15 + obuch materiału pocisku
<br>Opis: Wykonany z 0,57kg stali Valfdeńskiej i 0,37kg drewna o zasięgu do 50 metrów.
// Kod usunę po zakończonej walce, żeby mi się łatwiej kopiowało do KP, bo po potyczce wygranej lub przegranej nie będzie miało znaczenia losowanie! Wiem, że teraz post nie wygląda!
Zaidaan:
- Hmmm... Coś długo mu to idzie, sprawdze co się tam dzieje, może ktoś został.
No i ruszył ze szlugiem w ustach w kierunku zejścia pod pokład. Wyciągnął profilaktycznie broń podczas ostrożnego schodzenia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej