Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Dragosani:
- Pssst... - odpowiedział mu lont i zgasł. Więcej nie chciał nic mówić. Za to Emerick miał teraz brudna dwa palce. I zapewne bieliznę także. Albo też i nie.
- Uoooaaach... - dialog podjął kapitan. Leżał w szczątkach skrzynek i nie wydawał się chętny do walki. - Szzzcooo sziiiię...? - zapytał tępo.
Kazmir MacBrewmann:
Gdy walka dobiegła końca Kazmir przeszedł na wrogi statek, postanowił przeszukać kajutę kapitana i zgarnąć ciekawe fanty. podszedł do drzwi kajuty na rufie i spróbował otworzyć drzwi.
Zaidaan:
Emerick mógł odetchnąć z ulgą. Już jedną nogą był po drugiej stronie, tak jak i reszta, choć nieświadomie. Poirytowany podszedł do kapitana i zdzielił go w pysk. No musiał się jakoś wyżyć, nawet jeśli to nie jego wina, a demona który go opętał. Złapał go za fraki i zaczął targać na górę, gdzie walka już ucichła. Profilaktycznie pilnował pirata ostrzem, aby móc go zabić jakby demon wrócił.
Dragosani:
Kazmir odniósł sukces przy próbie otworzenia drzwi. Kajuta kapitańska była... cóż, mała. W końcu znajdowali się na brygu. To i tak nieźle, że kapitan miał własną kajutę. Było tutaj wąskie łóżko, małe biurko, krzesło i wiadro. I w sumie tyle. Biurko miało nawet szuflady. We wiadrze pływało coś żółto-brązowego.
Więzień Emericka zaczął się szarpać.
- Myślisz, że to coś ci dało? - zapytał, tym samym demonicznym głosem. - Wielki bohater, pogromca lontów. Głupi śmiertelnik, nie mający pojęcia z jaką siłą zadziera. Jest On z wami, prawda? Egzorcysta? TEN Egzorcysta, który wygnał tylu z moich braci i sióstr... Sprawię, że to będzie jego ostatnia próba. - ciało opętanego kapitana zaczęło stawiać coraz większy opór. Jednak chyba nie po to, aby... cóż, stawiać opór. Robił coś w ostach. Coś mlasnęło bardzo nieprzyjemnie. Z ust pirata chlusnęła krew. I coś jeszcze. Coś różowego i mięsistego. Spadło na deski pokładu, znacząc je krwią. Wtedy demon opuścił ciało. A pirat zaczął krzyczeć z bólu. Na deskach leżał jego odgryziony język.
Kazmir MacBrewmann:
- Kurwa, kto sra w kajucie? Mruknął pod nosem, widział kilka kajut na pirackich brygach ale takiego syfu jeszcze nie. Nie zwracając uwagi na zawartość wiadra zajął sie przeszukiwaniem biurka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej