Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Dragosani:
Sternik zboczył nieco z kursu, aby zbliżyć się nieco do tego statku, ale nie za bardzo i nie gwałtownie by nie wzbudzać podejrzeń. Wyglądało to jak by bryg zwyczajnie korygował kurs. Albo sternik zasnął. W każdym razie nie powinno wzbudzić podejrzeń. Andrzej tymczasem mrużył oczy na maszcie, próbując dopatrzeć się czegokolwiek.
- To statek! Wygląda na bryg! - zawołał. - I... zmienia kurs! - krzyknął jeszcze. - Płynie na nas!
- "Pod Młotem" - powiedział Jaghatai. - To chyba najlepsza karczma w okolicy. A na pewno najbardziej znana. Podają tam świetną sałatkę marchewkową.
Krasnolud zasiadł i po chwili otrzymał zamówienie. Butelkę wódki, tak zimnej, że aż zdawała się wyciągać ciepło z otoczenia. Co tego wielka micha gulaszu. Miał kolor pomarańczowo-zielony i pływało w nic "coś". Pachniał pieprzem. I bólem.
- Obstawiałem, że padniesz dopiero po zjedzeniu całej miski, więc nie zawiedź mnie - powiedział Dragosani, który dosiadł się nie wiadomo kiedy.
Marduk Draven:
- Chętnie spróbuję. Prowadź.- odrzekł taurenowi.- Swoją drogą, taureni są wegeterianami jak byki?- spytał.- Ciekawi mnie to...
Zaidaan:
- Jest i on..
Mruknął pod nosem oglądając jeszcze z bliższej odległości Bryg piratów. Po tym energicznie złożył lunetę i komuś tam oddał.
- Bądzcie gotowi!
Krzyknął do całej załogi, która zdawała się nie słuchać Emericka, choć tak naprawdę wykonują rozkaz. Teraz wystarczyło poczekać, aż przypłyną bliżej. Ten moment niepewności, grozy i tego co się stanie za chwilę. Czas jakby spowolnił, a hetman polecił szybko jednemu majtkowi przynieść mu gwizdek, który będzie o wiele głośniejszy od gwizdu palcami. Poprawił jeszcze płaszcz aby się bardziej zakryć, jak i kapelusz bardziej na twarz. Przeszedł się po pokładzie dopilnując czy wszystko jest gotowe.
Nawaar:
Danie zostało zamówione, i co najważniejsze zapłacone! By nikt nie nazwał krasnoluda, krasnoludem? Różne plotki mogą chodzić na ten temat, ale cóż danie zrealizowano a flaszka przyniesiona zimna, zaszroniona i pachniała mocą! Strawa pachniała pikantnie, że hej! Gdy już zadzierał rączki do jedzenia to oczywiście jak zawsze, musiał ktoś mu przeszkodzić! Drago pojawił się niemal z dupy jak to mawiają. - Widzę, że bardzo lubisz moje towarzystwo. Skomentował, bo nawet król powinien zapytać czy można, ale cóż obyczaje takie a nie inne. Wampiry i ich indywidualności. - Nie wiesz, że alkohol jest najlepszy na ostre żarcie? Nie pali tak bardzo takie są wyniki badań. Uśmiechnął się, że wie ciekawą ciekawostkę, o której nieśmiertelny mógł nie wiedzieć. Dlatego nalał sobie do kielicha wódki, by go wypić natychmiast, mówiąc. - Pali suka! Hahahahahahaa! Zaśmiał się na całą salę, ale zaczął jeść powoli, aby móc wybadać ostrość potrawy.....
Kazmir MacBrewmann:
A jużh rzem sie nudzić zaczął. Pomyślał przykucając przy przygotowanych armatach. Które jeno czekały na rozkaz wystrzału.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej