Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
TheMo:
A Themo niezbyt przypominał wielorybnika. Bardziej kogoś, kto na te wieloryby poluje ręcznie. Chociaż w tej zbroi też do tego nie za bardzo pasował. Po prostu zbyt wyróżniał się w tym tłumie. Więc, gdy wypłynęli i wszystko było ogarnięte zszedł pod pokład, gdzie przez ambrazury obserwował teren. Chociaż i tak nie widział nic prócz wody.
Dragosani:
- Nie machaj mje tu bronią! - wrzasnął zbrojmistrz, ale na próżno. Zanotował coś sobie. - No idźcie już. I masz zwrócić miecz zaraz po powrocie! - zawołał jeszcze za Mardukem.
- Wybacz, powinienem cię przed nim ostrzec - powiedział Jaghatai, gdy już opuścili zbrojownię.
- Litr zimnej wódki i "jakieś ostre jedzenie" - powtórzył karczmarz. - Jako jedzenie to polecam specjał mojej żony, gulasz z kabalonga i wodorostów na ostro. Ale jeszcze nikt nie mieszał go z wódką... cóż, jak powiem chopakom, to pewnie zaczną obstawiać zakłady. Siada tam, to zara przyniese. I razem toto bydzie dwadzieścia pięć grzywien.
Bryg płynął. A Emerick znalazł lunetę. Siłował się chwilę z rozłożeniem jej, gdyż coś się zacięło. Potem jednak udało mu się to i mógł obserwować ocean. I obserwował. Dostrzegł w końcu coś, co mogło być żaglami. Daleko na horyzoncie. Pytanie tylko, czy był to "ten" statek?
Zaidaan:
Znalezienie lunety odbyło się bezproblemowo, niestety samo rozłożenie zajęło trochę czasu, jakby lunecie się jakieś fochy przewidziały. Jednak Emerickowi nie straszne zacięte lunety i udało mu się to naprawić. Szybko też ujrzał żagle jakiegoś okrętu, tylko czy to ten okręt. Hetman odwrócił się w stronę bocianiego gniazda i typa na nim.
- Hej, Andriej! Rozpoznajesz ten okręt na horyzoncie?
Krzyknął do Andrieja z nadzieją, że widzi więcej od niego, w końcu po coś tam siedzi w tym gnieździe, ale na pewno nie od wysiadywania jaj.
- Zbocz nieco z kursu, aby zbliżyć się nieco do tego statku, ale nie za bardzo i nie gwałtownie by nie wzbudzać podejrzeń.
Wydał rozkaz sternikowi i czekał na dalszy rozwój sytuacji.
Marduk Draven:
- Nie masz za co przepraszać.- odrzekł spokojnie taurenowi i poklepał go po ramieniu, bądź raczej łopatce ze względu na gabaryty bykoczłeka.- Współczuję z resztą takiego zbrojmistrza. U nas, w twierdzy bractwa jest taka kobieta, tak obdarzona, że zbroję musiała mieć robioną specjalnie pod te... "dary".- powiedział i zaśmiał się.- Znasz jakąś dobrą karczmę? Napijesz się?
Nawaar:
- To zobaczymy, kto wygra! Hahahahahaaah! Widocznie nikt nie zna krasnoludów w tych rejonach, ale czas pokaże, także po zaśmianiu się, wypłacił odpowiednią kwotę w gotówce i usiadł w wyznaczonym miejscu.
11979g - 25g = 11954g
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej