Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Marduk Draven:
- Zatem chodźmy.- rzekł do rzeczonego Jaghatai.
Kazmir MacBrewmann:
- Nadal nikt ni nie odpowiedział jak blisko fortu można podpłynąć by ostrzał był skuteczny.
Nawaar:
Dziwne urwanie rozmowy, nakazywało, pociągnięcie jej dalej!- Zapomniane tak? Widocznie opętany, nie demon musi coś o nich wiedzieć i dlatego się tam udał, i założył bazę. Czemu mi się wydaję, że to będzie katastrofa, którą zakończymy w tej ostatniej sekundzie. Mów zatem co wiesz, bo tutaj chodzi o twojego niewinnego synusia, gdyż może i on stracić życie jeśli nie dacie jakiś zapisków czy coś, i że tak powiem bujajcie się, nie mamy całego dnia. Widocznie jeno brodacz się zainteresował rozlegle tym tematem, który jakoś trzeba rozwiązać, ale by to zrobić to trzeba coś wiedzieć!
Dragosani:
- Której części zdania "Niewiele o nich wiadomo" nie zrozumiałeś? - burknął urażony tauren, gdy już rozszyfrował co Kiellon właściwie powiedział. - Wiemy o ich istnieniu. Wiemy, że znajdują się pod fortem. Nie wiemy jak są rozległe, ani co się w nich kryje.
- I skąd przypuszczenie, że to Madaron a nie demon coś o nich wiedział? - wtrącił się Drago. Ciekaw był jak krasnolud doszedł do takich wniosków. Potem jeszcze odpowiedział na szybko Kazmirowi.
- Działa brygów mają z reguły zasięg dwustu metrów. Więc ostrzał będzie względnie skuteczny właśnie właśnie z takiej odległości.
Jaghatai tymczasem kiwnął głową na Marduka.
- No chodźmy - powiedział i wyprowadził paladyna z sali. Poprowadził go korytarzami do zbrojowni. Znaleźli tam starego taurena. Naprawdę starego. Był też chyba odrobinę ślepy.
- Co? Kto idzie? - zawołał, gdy otworzyły się drzwi. - Jaghatai! Jak miło. Dawnośmy się nie widzieli...
- Ten człowiek ma pewną sprawę - przerwał mu Jaghatai, wskazując na Marduka.
Zaidaan:
- No dobra, nic nie jest pewne, idę przygotować okręt.
Gdy to powiedział, wyszedł z pokoju i ruszył w kierunku portu, a dokładniej do Szachraja, gdzie po wejściu na pokład zaczął szukać jakiegoś oficera. Akurat przechodził obok niego. Zastąpił mu drogę wyciągając rękę aby go zatrzymać.
- Weź przygotuj ludzi, niech ubiorą się w jakieś szmaciane rzeczy, żagle zamieńcie w jakieś załatane dziadostwo. Mamy pozorować wielorybników, no już! Pozbądzcie się też wszystkiego co mogłoby nas zdradzić. Załatwcie mi jakiś płaszcz i kapelusz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej