Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Dragosani:
- Raczej chcę zobaczyć miejsce zbrodni - odparł król, może nie do końca zgodnie z własną motywacją.
- A więc wiecie? - zapytała smutno Nereida. - On... znaczy Madaron... on uciekł po tym jak zamordował moja siostrę - Galateę - powiedziała. Wyglądała naprawdę smutno. Zapewne któs mógłby ja pocieszyć. Król się jednak do tego nie garnął.
- Zadusił ją gołymi rękami. Ja... dobrze go znałam i nie chce wierzyć, że zrobił to tak sam z siebie. Więc może to co mówicie, panie to prawda. Może to jakiś demon... naprawdę nie wiem. I jeszcze, jakby ta tragedia była niewystarczająca, dusza Galatei nie odnalazła spokoju. Nawiedza kwatery Madarona. Straszy, wyje, czasem nawet nie pozwala tam wejść. - Teraz to już Nereida wyglądała jak taka kupa nieszczęścia. Kupka mokrych wodorostów nieszczęścia.
Marduk Draven:
- Zjawa?- rzucił.- Dobrze, że nam przekazałeś jak sobie radzić z nimi, panie.- odrzekł.- Damy radę. Twoja siostra odzyska spokój. Obiecuję Ci to jako wojownik Zartata, jego kanclerz oraz marszałek koronny. Dołożymy do teo wszelkich starań.
Kazmir MacBrewmann:
- No więc chopaki jako]i mamy plan? Spytał towarzyszy z Bękartów. Sam nie miał doświadczenia, wolał zdać się na talent Lorda Generala. Walczył z nim na Moście i to starczyło. - Po za wpadnięciem tam na pełnej kurwie. Emerick, co wiemy o forcie? Po za tym że jest "zapomniany".
Nawaar:
Krasnoludowi odechciało się oglądanie tyłka kobiety, bo zaczęła się trząść i szlochać, i do tego kto wysyła w miejsce zbrodni siostrę zamordowanej? Normalnie szaleństwo, ale ta sytuacja dowiodła jednego, że kobiety na tym świecie są takie same! Bez znaczenia na rasę taka ciekawostka. Trzeba było jakoś odpowiedzieć. - Przecież pamiętamy jak należy postępować ze zjawami. Trzeba będzie rozwiązać jej problem czyli klasyczna zemsta. Pomszczenie albo szybsza wersja spalenie kości z solą, o ile nie będzie chciała grzecznie porozmawiać, więc zależy to od jej humoru. Przepraszam, że tak oschle i technicznie to zabrzmiało Nereido, ale tak to działa i jakoś przykro mi, także przepraszam i w tej chwili jeno możemy pomóc jej duszy. Kiellon się nie odzywał więcej, gdyż nie wiedział, co mógłby jeszcze rzec.
Zaidaan:
No i tak zostali podzieleni. Bractwo zajmie się brudną robotą, a Bękarty zajmą się planowaniem i przygotowywaniem. Emerick schylił się nad mapami i innymi planami o ile tu takie były, ale na pewno były no bo jak to tak debatować o planach ataku bez odpowiednich rzeczy. Wskazał palcem na plan zamku.
- No to ten... Fort od pewnego czasu był po prostu w rozsypce. Mury na dmuchnięcie, brama ledwo się ruszająca i tak dalej.. Po prostu kupa gruzu i pajęczyn. Niedawno jednak zleciłem tam remont, aby przywrócić ten fort do porządku, więc plan o łatwym i szybkim zajęciu murów możemy sobie odpuścić. Z tego co jeszcze pamiętam podczas przeglądania papierów natknąłem się, że ten fort posiada jakieś nieskończenie się ciągnące podziemia, które nie zostały jeszcze zbadane. Jedyna droga prowadzi przez góry przez, które będziemy musieli się przedrzeć aby dotrzeć na miejsce. Powierzchnia między nami a zamkiem to w większości pusta przestrzeń, ale parę głazów i innych przeszkód się tam znajduje.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej